Wyszukiwarka
Wyniki wyszukiwania:
styl życia | Bogactwo, z którego (nie?) korzystamy

Bogactwo, z którego (nie?) korzystamy

Każdy z nas dysponuje jakimś bogactwem, ale nie każdy ma świadomość jego posiadania. Sama świadomość często jednak nie wystarcza, by z niego w sposób należyty i racjonalny skorzystać. Gorzej – można przeżyć życie i nie zauważyć, że było ono dostępne w zasięgu ręki. Frustrujące, prawda?

Zasobne konto

 

Wyobraźmy sobie sytuację, że mamy do dyspozycji konto bankowe, z którego możemy korzystać w dowolny sposób, z jednym ograniczeniem: w ciągu doby możemy z niego pobrać maksymalnie 2,4 tys. złotych. Jeśli wydamy wszystkie pieniądze lub znaczącą ich część to i tak następnego dnia rano będzie na saldzie rachunku będzie znowu kwota 2,4 tys. złotych do wykorzystania. I tak każdego dnia. Fundator rachunku zastrzegł jednak sobie, że w dowolnie wybranym przez siebie momencie może odłączyć dostęp do niego i dokonać rozliczenia w jaki sposób beneficjent korzystał z tego przywileju. Adekwatnie do sposobu gospodarowania, na użytkownika rachunku będzie czekała fantastyczna nagroda, o jakiej mu się nie śniło lub jej przejściowy brak (co powoduje konieczność oczekiwania na nią), a w skrajnym przypadku dotkliwa kara bez szansy na poprawę swego losu.

Tak czy inaczej, reguły gry są znane, a my bierzemy w niej udział

 

Myślę, że łatwo wyobrazić sobie mnogość strategii zarządzania tym kontem.  Czy jednak za rozsądną uznamy np. taką, że wyciągamy w ciągu dnia całość dostępnych zasobów lub znaczącą ich większość tylko po to, by pliki banknotów wyrzucić do pieca? A może, dopóty wątroba wytrzyma, dostępne każdego dnia środki przeznaczamy na alkohol, używki itp.? Ilu z nas będzie tymi, którzy dzień po dniu będą starannie gromadzić i inwestować swoje zasoby, a w konsekwencji tworzyć dzięki nim wspaniałe dzieła?

Nasze bogactwo

 

Budzimy się rano i mamy przed sobą kolejną dobę, kolejne 24 godziny. Czy podarowany nam przez Boga czas nie jest bogactwem, którym każdy z nas dysponuje? Czy nie jest nawet czymś więcej niż bogactwo rozumiane w sposób tradycyjny? Jak pisał św. Josemaria Escriva de Balaguer: „Gdyby czas był złotem… mógłbyś go może tracić. Ale czas jest życiem, a ty nie wiesz, ile ci go pozostaje” (Bruzda, 963).

Co więcej, jeśli stracisz pieniądze, złoto, możesz je w ten czy inny sposób odzyskać, a nawet pomnożyć po stracie. Zmarnowany, stracony czas jest już niestety nie do odzyskania. Nie wróci już ta chwila, ten dzień, miesiąc rok, który zmarnowaliśmy, w którym nie wykorzystaliśmy możliwości udostępnionych nam w tamtym czasie przez Boga.

Jak go inwestować?

 

Potraktowanie czasu, jako bogactwa darowanego przez Boga o znacznie wyższej wartości niż to, co nam się zazwyczaj kojarzy z tym pojęciem, może i zazwyczaj zmienia wiele w naszym życiu. Mamy czym i w co inwestować. Decyzja w co zainwestujemy czas należy do nas.

Potraktowanie czasu jako unikalnego bogactwa motywuje nas do rozsądnego nim gospodarowania.

Potraktowanie czasu jako unikalnego bogactwa motywuje nas do rozsądnego nim gospodarowania. Przeznaczanie czasu na poszczególne aktywności możemy porównać do inwestycji finansowych. Jeśli chcemy odnieść sukces, wymagają one starannego przemyślenia i umiejętności stanowczego podejmowania trudnych decyzji, a także konsekwencji w ich realizacji. Lekceważące podejście do inwestycji finansowych dramatycznie zwiększa ryzyko porażki i zmarnowania posiadanych zasobów.

Rozsądne inwestowanie naszym czasem wymaga rozpoznania własnych predyspozycji, zdolności. Bardzo przydatny bywa własny plan, pomysł na życie. Jeśli to na teraz zbyt ambitny cel, przekraczający aktualnie nasze możliwości, to warto podjąć się planowania zagospodarowania swojego czasu na najbliższy miesiąc, tydzień czy chociażby na następny dzień. Nie udało się zrobić tego wczoraj – spróbuję dzisiaj. Nawet jeśli znaczną część mojego czasu zagospodarowuje praca, szkoła, to i tak pozostaje go wystarczająco dużo, by samemu w pełnej wolności decydować o jego przeznaczeniu, o sposobie jego zainwestowania. Gramy przecież o wielką stawkę. Decydujemy o tym w jaki sposób przeżywamy swoje życie, jak gospodarujemy tym bezcennym Bożym dobrem, jakim jest czas, który został nam podarowany.

Jaki zwrot z naszych inwestycji tym dobrem otrzyma jego sponsor – Pan Bóg? Jaką satysfakcję sami mamy z bieżącego podsumowywania dotychczasowego życia, zysków i strat, sukcesów i porażek? Jednak ciągle jeszcze mamy możliwość poprawienia tego bilansu, ciągle nasz Sponsor nie zamknął naszego rachunku, ciągle możemy jeszcze decydować o sposobie zarządzania nim.

Czym, wobec tego, w powyższej perspektywie jest nuda? – Dramatycznym sygnałem sumienia, że moje życie nie podąża we właściwym kierunku. Być może, wskutek lenistwa duchowego, nie staram się dostrzec rzeczywistego bogactwa, które mam do dyspozycji, a w to miejsce dążę do pozyskania jego tanich, bezwartościowych plastikowych imitacji.

podziel się:
Tadeusz Pietrucha