Osiem ostatnich dni Adwentu (od 17 grudnia) pozwala nam jeszcze mocniej odczuć atmosferę oczekiwania na spotkanie z Jezusem, który już niedługo przyjdzie do nas w tajemnicy świąt Bożego Narodzenia. Razem z całym Kościołem będziemy świętować kolejne urodziny Jezusa Chrystusa. Bynajmniej nie chodzi tutaj jedynie o zewnętrzny obchód ważnego wydarzenia w historii ludzkości i świata, ale o osobiste doświadczenie przyjścia Zbawiciela do człowieka – osobiste spotkanie z Bogiem, który nadchodzi i zmierza właśnie do mnie.

Wieniec adwentowy, który znajduje się w wielu świątyniach (a nierzadko także w naszych domach), swoim okrągłym i zamkniętym kształtem mówi nam o nieskończoności Boga, a kompozycja fioletowo-czerwonej wstęgi i czterech świec, zapalanych według jednej z wielu tradycji w kolejne niedziele, zwraca naszą uwagę na kolejne etapy historii zbawienia, w których Bóg rozjaśnia ludzkie ciemności swoim światłem, wskazując, że zbliżający się Zbawiciel jest źródłem pokoju, wiary, miłości i nadziei. Czytania liturgiczne – zarówno fragmenty Ewangelii jak i teksty zaczerpnięte od proroków Starego Testamentu – przypominają nam wydarzenia, które poprzedziły przyjście Mesjasza na nasz świat. Atmosferę tęsknoty i oczekiwania na spotkanie z przychodzącym Odkupicielem podkreślają także liturgiczne antyfony poprzedzające nieszporną pieśń Magnificat, pochodzące z tekstów prorockich i zawierające tytuły mesjańskie, rozpoczynające się każdego z tych dni od zawołania: O …! (O Mądrości!; O Panie Wszechmocny!; O Korzeniu Jessego!; O Kluczu Dawida!; O Wschodzie!; O Królu!; O Emmanuelu!). Pierwsze litery (incipity) tych antyfon, czytane od końca w języku łacińskim, tworzą symboliczne zawołanie: Ero cras (jutro przybędę), potęgując pragnienie spotkania. By się nie rozminąć z Nadchodzącym – trzeba czuwać.

 

Czuwanie – to kolejny fundamentalny wymiar Adwentu. Atmosfera czuwania osiągnie swój punkt kulminacyjny w wieczór wigilijny. Jednakże, by móc ją odczuć, trzeba najpierw w sobie odkryć pragnienie spotkania z przychodzącym Jezusem, przygotować Mu miejsce we własnym sercu, w rodzinnym domu, w życiowym środowisku. Nie bez znaczenia jest tu jakość przeżycia pierwszej części Adwentu, podczas której należało przypomnieć sobie o konieczności czuwania, o tym, by żyć w taki sposób, by nie bać się spotkania z Bogiem, by móc stanąć przed Nim z czystym sumieniem, o potrzebie nawrócenia i głębszego spojrzenia na swoje życie, naprawienia relacji z Bogiem i ludźmi, i zadośćuczynienia za popełnione zło. Takie podejście sprawia, że w przygotowaniu do świąt Narodzenia Pańskiego ich oprawa zewnętrzna (ubieranie choinki, dekoracje świąteczne, przygotowanie wigilijnego stołu, obrzęd łamania się opłatkiem, udział w Pasterce, spotkania rodzinne) zostaje napełniona treścią i staje się wyrazem naszej wewnętrznej potrzeby oraz uzewnętrznieniem radości, a nie męczącą tradycją. W przeżywaniu świąt chrześcijańskich nie chodzi bowiem o to, by co roku w kółko przeżywać to samo, ale by każdy kolejny rok pogłębiał nasze doświadczenie spotkania z Bogiem, który na świecie narodził się dla nas i dla naszego zbawienia (nicejsko-konstantynopolitańskie wyznanie wiary), który dał nam się poznać jako Miłość i czyni nas zdolnymi do przyjęcia i dzielenia się miłością, dobrem i pięknem, którego jest źródłem. Przychodzimy na Pasterkę lub inną Mszę świętą w Boże Narodzenie nie po to, aby świętować przeszłość, ale po to, by rzeczywiście spotkać Jezusa, który przychodzi do naszego współczesnego domu, naszej żyjącej tu dzisiaj rodziny, naszej Ojczyzny i naszego tak dziś skomplikowanego i pełnego niepokoju świata. By to spotkanie z przychodzącym do nas Jezusem mogło najpełniej się dokonać, trzeba przygotować Mu miejsce. Najlepiej uczynimy to odzyskując łaskę uświęcającą poprzez wyznanie grzechów i przeproszenie za nie w dobrze przeżytym sakramencie pojednania. Ten sakrament sprawia, że serce człowieka staje się przytulnym i ciepłym (w odróżnieniu od betlejemskiego) żłóbkiem, do którego przyjdzie Pan, gdy w uroczystość Narodzenia Pańskiego przystąpimy do stołu Eucharystii.

W kościołach, w których w adwentowym czasie liczniej gromadzą się dzieci, często umieszczane są kalendarze adwentowe w formie drabiny, po której – stopień po stopniu oznaczającym kolejne dni oczekiwania – zstępuje do nas Dzieciątko Jezus. Ta prosta forma wyrazu także dorosłym przypomina, że czas adwentowego czuwania powoli dobiega kresu i że niewiele go już mamy przed świętami. Nie czekajmy jednak na kolejną okazję do dobrego przeżycia Adwentu w przyszłym roku i wykorzystajmy tych kilka dni, by wyjść na spotkanie Jezusa – bo jest już blisko!

 

Paweł K. Solecki OFMConv

Oratorium ku czci o. Wenantego Katarzyńca z okazji 100. rocznicy śmierci

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Nam metus, elementum vestibulum at hac odio tortor. Eu in ornare vitae convallis aenean. Suscipit morbi felis tristique viverra.