jesteś na stronie franciszkanie.pl

podcast | Jak oddać Bogu swoje ciężary? Prawdziwa relacja | słowotwórczy

Jak oddać Bogu swoje ciężary? Prawdziwa relacja | słowotwórczy

Kiedy decydujemy się na pełną otwartość i przestajemy ukrywać prawdziwe emocje, nagle okazuje się, że inni ludzie potrzebują dokładnie tego samego. W najnowszym odcinku serii „słowotwórczy” wracamy do tematu trudnych doświadczeń, aby dalej odkrywać, jak szczere przyznanie się do bolesnych pragnień przynosi niespodziewaną wolność. Spoglądamy też na kojące słowa Ewangelii o słodkim jarzmie oraz lekkim brzemieniu, które w niezwykle precyzyjny sposób odpowiadają na nasze wewnętrzne zmagania.

Ta autentyczność leczy poczucie samotności

Dzięki Waszym komentarzom pod ostatnim odcinkiem serii „słowotwórczy” wyraźnie widzimy, jak wielką siłę niesie ze sobą szczere dzielenie się swoimi słabościami. Reakcje społeczności, którą tworzymy, i prowadzona dyskusja udowadniają, iż głośne nazwanie własnych lęków oraz kryzysów pozwala innym zrozumieć, że nie są ze swoimi problemami osamotnieni. Ta otwarta rozmowa obnaża bardzo ważną prawdę: w codziennych relacjach wciąż brakuje nam autentycznej komunikacji o trudach wiary, pozbawionej sztucznego kreowania chrześcijaństwa na idealną drogę wolną od jakichkolwiek zmartwień.

Omawiając temat życiowego spełnienia, dochodzimy do niezwykle istotnego wniosku. Doświadczanie głębokich, niespełnionych pragnień absolutnie nie przekreśla faktu bycia człowiekiem szczęśliwym. Można odczuwać autentyczną radość z obecnego miejsca, doceniać codzienne błogosławieństwa czy wspaniałych ludzi wokół, a jednocześnie nosić w sobie bolesną tęsknotę za czymś, czego nadal brakuje. Te dwie skrajne rzeczywistości doskonale funkcjonują obok siebie i w żaden sposób nie wykluczają się, pokazując, że prawdziwe zaufanie Bogu opiera się na akceptacji życia w całej jego złożoności.

Zaskakująca wymiana życiowych ciężarów

W najnowszym odcinku „słowotwórczego” zatrzymujemy się przy czytaniach na czternastą niedzielę zwykłą. W tych rozważaniach dostrzegamy, iż Słowo Boże z niesamowitą delikatnością odpowiada na nasze duchowe zmęczenie. Jezus w Ewangelii wypowiada kojące zdania, w których zachęca utrudzonych do wzięcia Jego jarzma oraz brzemienia. Przez lata często błędnie zakładamy, że to wezwanie oznacza konieczność dźwigania kolejnych, bolesnych krzyży, aby w ten sposób udowodnić Stwórcy swoją wiarę i wytrwałość. Tymczasem dokładne wczytanie się w sens tych słów oraz spojrzenie na oryginalne tłumaczenia odkrywają przed nami zupełnie inną, rewolucyjną perspektywę relacji z Bogiem.

Jarzmo to przecież drewniana belka łącząca dwa zwierzęta pociągowe pracujące w parze, co jasno wskazuje, iż Chrystus wprost zaprasza nas do wspólnego marszu. On proponuje nam niesamowitą, wyzwalającą wymianę, w jakiej prosi, abyśmy oddali Mu nasze grzechy, zmartwienia i lęki, a w zamian wzięli Jego brzemię. Co stanowi ciężar Jezusa? Zbawiciel nie posiada grzechu, więc oferuje nam czystą miłość, łagodność oraz pokój. Bóg nie chce nas dodatkowo obciążać, lecz pragnie sam ponieść nasze największe życiowe dramaty, oddając nam w zamian swoją niewyobrażalną lekkość.

Boży spokój w samym środku burzy

To uwolnienie od ciężarów doskonale obrazuje inna biblijna scena, w której łódź z apostołami wpada w sam środek szalejącego na jeziorze sztormu. Przerażeni uczniowie przewidują pewną śmierć, podczas gdy Chrystus spokojnie śpi pod pokładem. Ich dramatyczna wizja rzeczywistości wynika wyłącznie z ludzkiej, subiektywnej perspektywy i paraliżującego lęku. Jezus patrzy na ten sam żywioł, ale nie dostrzega żadnego realnego zagrożenia, dlatego wnosi w tę sytuację obiektywny pokój – zaledwie jednym słowem ostatecznie ucisza niszczycielską burzę.

My również często pozwalamy, aby nasze własne lęki i codzienne zmartwienia wyolbrzymiły się do rozmiarów katastrofy. Świetne remedium na ten stan stanowi codzienna medytacja oraz proste przebywanie w Bożej obecności. Kiedy rezerwujemy w ciągu dnia czas na to, aby po prostu być z Bogiem tu i teraz, skutecznie wyciszamy nasze natrętne myśli. Pozwalamy w ten sposób Jezusowi wejść do naszej miotanej falami łodzi, by obiektywnie ocenił sytuację, przejął stery oraz zdjął z naszych barków ciężar nadmiernej, wyniszczającej analizy.

Powrót do dziecięcej prostoty i zaufania

Nieprzypadkowo rozważana przez nas Ewangelia rozpoczyna się od radosnego wezwania do stania się jak dzieci. Dorośli ludzie mają ogromną tendencję do komplikowania rzeczywistości, podważania cudzych intencji i nieustannego kwestionowania faktów. Z kolei najmłodsi potrafią przyjmować prawdę z niesamowitą ufnością oraz nieskomplikowaną prostotą. Kiedy dziecko słyszy od ukochanej osoby konkretny komunikat o jej potrzebach czy granicach, od razu w niego wierzy i absolutnie nie tworzy w głowie skomplikowanych teorii spiskowych.

Chrystus doskonale wie, iż dopóki nie odzyskamy tej dziecięcej ufności, dopóty będziemy szukać haczyków w Jego obietnicach i utrudniać Mu działanie. Powrót do takiej pierwotnej niewinności pozwala nam zrzucić grubą zbroję wiecznej podejrzliwości oraz z otwartym sercem przyjąć ratunek, jaki oferuje nam Zbawiciel. Właśnie dlatego tak bardzo potrzebujemy codziennego wyciszenia i zgody na to, by wreszcie przestać kontrolować każdy aspekt naszego życia. Dopiero porzucenie tej pełnej napięcia dorosłości otwiera nas na prawdziwe doświadczenie wolności.

Liturgia Słowa na czternastą niedzielę zwykłą

Tak mówi Pan:

 

«Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny – jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy. On usunie rydwany z Efraima, a konie z Jeruzalem; łuk wojenny zostanie złamany. Pokój ludom obwieści. Jego władztwo sięgać będzie od morza do morza, od brzegów Rzeki aż po krańce ziemi».

Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu, *
i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.
Każdego dnia będę błogosławił Ciebie *
i na wieki wysławiał Twoje imię.

Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu

Pan jest łagodny i miłosierny, *
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich, *
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła *
i niech Cię błogosławią Twoi wyznawcy.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa *
i niech głoszą Twoją potęgę.

Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu

Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków, *
przez wszystkie pokolenia Twoje panowanie.
Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają, *
i podnosi wszystkich zgnębionych.

Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu

Bracia:

 

Wy nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka.

 

Jeżeli zaś ktoś nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha.

 

Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała. Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha zadawać będziecie śmierć popędom ciała – będziecie żyli.

Alleluja, alleluja, alleluja

 

Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

 

Alleluja, alleluja, alleluja

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.

 

Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.

 

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».

„Słowotwórczy” to komentarze do czytań mszalnych przypadających w niedziele i uroczystości, które przygotowujemy dla Was. Chcemy razem z Wami dać się tworzyć słowu Boga.

 

Dlaczego „słowotwórczy”?
Bóg tworzy ten świat przez słowo. I tak prawdziwie „słowotwórczy” ludzie, to nie ci, którzy tworzą nowe słowa, ale ci, którzy pozwalają na to, by słowo Boga tworzyło ich. Słuchanie „słowotwórczego” Boga, który w swojej niezwykłej pomysłowości ciągle przez swoje słowo tworzy ten świat, to najbardziej twórcze zajęcie, jakie można sobie wyobrazić.

podziel się:
Redakcja