jesteś na stronie franciszkanie.pl

podcast | W Wielkim Tygodniu chcemy towarzyszyć Jezusowi

W Wielkim Tygodniu chcemy towarzyszyć Jezusowi

Rozpoczyna się Wielki Tydzień, w którym w sposób szczególny chcemy zwrócić oczy ku Jezusowi, podążając wraz z Nim, dzień po dniu, aż pod krzyż. W zeszłorocznej serii rekolekcji wielkopostnych próbowaliśmy wejść w te historie sercem i emocjonalnie odnaleźć w nich siebie. Postanowiliśmy więc przypomnieć nasze rozważania, by również tym razem pomogły Wam otworzyć się na osobiste doświadczenie w przeżywaniu najważniejszych w całym roku wydarzeń.

W Niedzielę Palmową zachęcamy Was do tego, by zanurzyć się w rzeczywistości, jaka od dzisiaj, przez kolejne dni, będzie przemawiać do nas na kartach Pisma Świętego. Spróbujmy towarzyszyć Jezusowi na tym ostatnim etapie Jego zbawczej misji, począwszy od powitania Go w Jerozolimie.

Tak jak uczniowie Jezusa towarzyszyli Mu w codzienności oraz wydarzeniach Wielkiego Tygodnia, tak też i my chcieliśmy pobyć z Mistrzem w Jego ostatnich dniach ziemskiej misji.

Indywidualne doświadczenie spotkania z Chrystusem

Rekolekcje wielkopostne, które zrealizowaliśmy w 2025 roku były poświęcone wydarzeniom Wielkiego Tygodnia. Nasze rozważania nie miały jednak charakteru teologicznego ani nie poruszaliśmy kwestii związanych chociażby z symboliką biblijną. Podeszliśmy do tematu w sposób zupełnie swobodny, z otwartością na indywidualną perspektywę odkrywania rzeczywistości, w jakiej każdy z nas może umiejscowić również samego siebie.

Tak jak uczniowie Jezusa towarzyszyli Mu w codzienności oraz wydarzeniach Wielkiego Tygodnia, tak też i my chcieliśmy pobyć z Mistrzem w Jego ostatnich dniach ziemskiej misji. Zastanawiając się nad fragmentami Ewangelii – dedykowanymi na każdy z tych dni – próbowaliśmy być tam, gdzie sam Chrystus. Choć na swój sposób, to jednak doświadczaliśmy takich spotkań z Nim, które stały się udziałem osób, wspomnianych na kartach Pisma Świętego.

W przypomnianej przez nas serii rekolekcji wielkopostnych staraliśmy się więc przyglądać opisanym historiom z nieco innej perspektywy. Zależało nam głównie na tym, by nie była to bierna postawa obserwatora, lecz aktywne uczestnictwo, polegające na osobistym reagowaniu na wszystko, co wydarza się w Ewangelii – poprzez poruszenia serca i emocje. Zapraszamy Was zatem do indywidualnego doświadczenia spotkania z Jezusem – jako osoby realnie towarzyszące Mu oraz obecne podczas wydarzeń Wielkiego Tygodnia.

To nie czas skupienia na sobie i własnych możliwościach, ale na Chrystusie. Ma służyć odkrywaniu w nas tego, co tylko On może uleczyć oraz napełnić.

Wielki Post to sposób przeżywania relacji z Bogiem

Chociaż ten czterdziestodniowy czas dobiega końca, to być może jego ostatni tydzień będzie dla wielu osób etapem zatrzymania się w codziennym biegu. Wtedy nastąpi wejście w rzeczywistość przeżywania z Chrystusem najważniejszych w Jego życiu wydarzeń. Jeśli wcześniej nie udało się Wam zajrzeć w głąb serca, to jeszcze nie jest za późno, by spróbować.

W pierwszym odcinku zeszłorocznych rekolekcji rozmawialiśmy między innymi o tym, z czym kojarzy nam się Wielki Post i jak go rozumiemy. Nie jest on zatem konkursem ascetycznym ani treningiem silnej woli. W niektórych przypadkach postanowienia mogą jednak realnie przyczynić się do efektywnej przemiany – w kontekście życiowych postaw, relacji z Bogiem czy ludźmi.

Najważniejsze jest jednak to, by w okresie tym badać swoje serce, przyglądać się wszelkim brakom oraz starać się kierować wzrok ku Jezusowi. Nie chodzi o chwilowe wyzwanie, jakie skończy się wraz z dojściem na metę, bo dalej znów pozostanie pustka. Wielki Post to nie czas skupienia na sobie i własnych możliwościach, ale na Chrystusie. Ma służyć odkrywaniu w nas tego, co tylko On może uleczyć oraz napełnić. W centrum naszej uwagi ma być Mesjasz, z którym próbujemy budować bądź rozwijać naszą relację.

Doświadczenie własnej niemocy czy niedoskonałości odziera nas z pychy i egoizmu.

To dobrze, że nie wyszło z postanowieniami

Może tak być, że nie uda nam się wytrwać w wyrzeczeniach lub wypełnić konkretnych postanowień. Nic w tym jednak złego, bo taka sytuacja staje się dla nas lekcją pokory. Doświadczenie własnej niemocy czy niedoskonałości odziera nas z pychy i egoizmu. Wtedy warto przypomnieć sobie, że nie jesteśmy samowystarczalni, ale to Bóg daje nam siłę do podejmowania działań. Przekonanie, że nie wszystko zależy od naszej uporczywości, a sami niewiele jesteśmy w stanie zrobić, może stać się przełomem w naszym dotychczasowym myśleniu. Odkrywamy w sobie coraz więcej przestrzeni, jaką chcielibyśmy wypełnić Bogiem.

Wielki Post to pas startowy do przeżywania Triduum

Podczas zeszłorocznych rekolekcji skoncentrowaliśmy się na Wielkim Tygodniu, by podkreślić jego wyjątkowe znaczenie na tle całego Wielkiego Postu. To czas, w którym warto odciąć się od zewnętrznych bodźców, uniemożliwiających nam głębokie wejście w przeżywanie Triduum Paschalnego. Wszelkie podejmowane wcześniej praktyki służące budowaniu relacji z Bogiem mają wprowadzić nas w ten ostatni, najistotniejszy etap.

Zatem nie czterdzieści dni, a Wielki Tydzień ma największy sens – to kluczowy odcinek na czterdziestodniowej trasie. Wielki Post jest czasem przygotowania do towarzyszenia Chrystusowi w najważniejszych dla Niego wydarzeniach – począwszy od wjazdu do Jerozolimy, aż po krzyż oraz sobotnie czuwanie przy Jego grobie.

Chrystus pokazuje nam – znającym finał Jego historii – że w perspektywie Zmartwychwstania trzeba pozwolić sobie na radość.

Jezus został wrzucony w historię zbawienia

Kiedy Chrystus zmierzał do Jerozolimy, doskonale znał bieg przyszłych wydarzeń. Zgodził się na nie i był świadomy tego, co Go tam czeka. Nic zatem nie działo się przypadkowo, lecz stanowiło realizację Bożego planu. W tym kontekście łatwiej jest nam pojąć pewien paradoks, jaki przebija się przez ten fragment Ewangelii.

Z jednej strony Jezus pozwala na euforię oraz radosne powitanie przez tłum, co do tej pory nie było w Jego stylu. Mało tego – optymistyczna aura udziela się uczniom Mistrza, ale nikt oprócz Niego nie rozumie zaistniałej sytuacji. Chrystus pokazuje nam – znającym finał Jego historii – że w perspektywie Zmartwychwstania trzeba pozwolić sobie na radość. Chodzi również o to, by nie koncentrować się na męce, ale na spotkaniu z Tym, który pokona śmierć. Jezus zaprasza nas, by przejść tę drogę razem z Nim, w oczekiwaniu na Jego ostateczne zwycięstwo.

Z drugiej strony, na twarzy Chrystusa maluje się smutek, wyrażający Jego ogromną samotność. Otoczony wiwatującym tłumem paradoksalnie czuje się opuszczony. Wie bowiem, że ta chwilowa euforia szybko przeminie, a za niedługi czas ci sami ludzie wydadzą Go na śmierć. Jezus zna swój los, a także serca zgromadzonych wokół niego osób, które nie rozumieją tego, co właśnie się dzieje. Ponadto nie zdają sobie sprawy, w czym będą uczestniczyć w kolejnych dniach.

Bóg działa w sposób nieograniczony, bardzo często wykraczający poza ludzkie wyobrażenia.

Doświadczenie rozczarowania na drodze nawrócenia

Postawa tłumu witającego Chrystusa może też stanowić obraz nawrócenia. Ludzie ci spotykają Jezusa i wybuchają euforią. Widzą w nim króla, swojego wybawiciela. Mają wobec Niego oczekiwania, więc traktują Go jak bohatera – przybywającego po to, by ich ocalić. Mimo wielkiej radości, tłumowi towarzyszy uczucie niepewności. Z przyjazdem ich króla pojawia się wielka niewiadoma, bo nikt nie ma pojęcia, jak ta historia potoczy się dalej. Z jednej strony jest nadzieja, ale za nią kryje się zawahanie.

Podobnie jest z człowiekiem świeżo nawróconym – chciałby ze wszystkimi wokół dzielić się swoją radością oraz entuzjazmem. Trudno mu jeszcze zrobić zdecydowany krok i zaufać całkowicie, ale stara się na miarę swoich możliwości. Wraz z nową perspektywą pojawia się nadzieja, że jego życie diametralnie zmieni się na lepsze.

Prędzej czy później przychodzi rozczarowanie, bo przecież miało już być inaczej. Nierzadko okazuje się, że przemiana nastąpiła na zupełnie innym poziomie, niż można było się spodziewać. Tłum w Jerozolimie także nie zobaczył głębi w zbawczej misji Chrystusa. Ocalenie rozumiał bardzo powierzchownie, po swojemu. Tymczasem Bóg działa w sposób nieograniczony, bardzo często wykraczający poza ludzkie wyobrażenia.

Warto zmierzyć się z prawdą o sobie, jaką pokazuje nam Bóg oraz przyjąć ją w pełni świadomie. Ważne, by zaakceptować tę rzeczywistość i na nowo nauczyć się w niej odnajdywać – jednak już nie w pojedynkę, ale w Bożej obecności.

Pozostaje nam stanąć w prawdzie

Wydaje nam się, że rozczarowanie na drodze wiary to bardzo ważny element nawrócenia. Świadczy bowiem o procesie oczyszczania nas z iluzji, niepotrzebnych oczekiwań, a także egoistycznego zapatrzenia w siebie i własne możliwości. Wówczas znowu okazuje się, że życie bez problemów nie istnieje, a my jednak nie staliśmy się idealni. Warto wtedy zmierzyć się z prawdą o sobie, jaką pokazuje nam Bóg oraz przyjąć ją w pełni świadomie. Ważne, by zaakceptować tę rzeczywistość i na nowo nauczyć się w niej odnajdywać – jednak już nie w pojedynkę, ale w Bożej obecności. Z nadzieją, że chociaż nie będzie żyło się łatwiej, to jakościowo zdecydowanie lepiej.

Nie oznacza to, że droga z Jezusem będzie pełna rozczarowań. Chrystus daje nam się spotykać na wielu płaszczyznach oraz niejednokrotnie pozwala cieszyć się Jego bliską obecnością. Aby jednak zmodyfikować swoje podejście do życia pełnego Bożych wyzwań, najpierw potrzebujemy oczyszczenia i zmiany myślenia. Ludziom w Jerozolimie zabrakło wiary oraz cierpliwości, co często staje się również naszym udziałem. To nas spowalnia, wybija z rytmu i uruchamia program samowystarczalności. Gdy zapraszamy Boga do swojego życia, pozwalamy Mu w nim działać, otwierając się na Jego tempo, czas oraz nieprzewidywalną taktykę.

 

podziel się:
Monika Jaracz-Świerczyńska