Dziś na Liturgii zatrzyma nas fragment Ewangelii według św. Jana: „Do końca ich umiłował”. Tak jak w poprzednich dwóch dniach, przebywaliśmy w Wieczerniku. W Wielki Czwartek towarzyszymy Jezusowi podczas ostatniego spotkania w gronie Jego dwunastu uczniów. Tym razem jesteśmy świadkami wielkiej miłości Boga do człowieka, wyrażonej w geście obmycia stóp apostołom.
Chrystus, jako najwyższy kapłan, uniża się, co dla uczniów było kompletnie niezrozumiałe. Wpadli w zakłopotanie oraz doświadczyli wstydu, że posługuje im ich Pan. Jezus uczy nas dzisiaj, że nie wystarczy kochać.
To nic, że nie rozumiesz
W Wielki Czwartek spotykamy Chrystusa, który służy uczniom. On, jako najwyższy kapłan, obmywa stopy apostołom, a zatem znów wychodzi poza wszelkie schematy. Pokazuje, że trzeba służyć innym – bez względu na to, kim jesteśmy i jaką pozycję w życiu zajmujemy. Wskazuje na konieczność przyjmowania postaw wynikających z pokory oraz przekonania o naszej równości przed Bogiem. Gest Jezusa był dla uczniów kompletnie niezrozumiały, a przyjęcie go z rąk Nauczyciela wydawało się wręcz niegodne. Towarzyszył im wstyd, zakłopotanie i wielkie zdziwienie.
Mesjasz, pytając apostołów: „Czy rozumiecie, co wam uczyniłem?”, jest świadomy ich dezorientacji. Doskonale wie, iż nie mają oni pojęcia, czego przed chwilą dokonał. Nikogo z nich nie gani, lecz daje wskazówkę, by tylko naśladowali Go w kontekście służby. Zrozumienie natomiast przyjdzie z czasem, gdy będą już realizować to w praktyce. Chrystus pokazuje w tym fragmencie Ewangelii, żeby nie zrażać się, jeśli coś w Jego nauczaniu jest dla nas niejasne. Wystarczy przyjąć prawdę oraz wdrażać ją w czyn. Bóg poprowadzi nas dalej i sprawi, że w końcu zaczniemy więcej rozumieć, a dzięki temu zmieni się nasza perspektywa postrzegania rzeczywistości.
Najpierw pozwól się kochać
Inną istotną kwestią, jaka przyszła nam na myśl podczas zeszłorocznych rozważań, jest przyjęcie miłości. Jezus w geście obmycia stóp uświadamia, iż nie wystarczy kochać. Pokazuje, że aby móc obdarowywać kogoś miłością, trzeba najpierw nauczyć się ją przyjmować. Dopóki nie dopuścimy do siebie takiego daru, będziemy wybrakowani. Chrystus daje nam do zrozumienia, że najpierw musimy pozwolić sobie umyć nogi, aby móc czynić to samo wobec innych.
Postawa otwartości na taki gest dotyczy zarówno relacji z Bogiem, jak też z drugim człowiekiem. Przyjęcie miłości to kluczowy moment nawrócenia, który zmienia nasz sposób myślenia oraz wartościowania. Z jednej strony musimy nauczyć się przyjmować miłość od Boga, a z drugiej – od innych. Jezus podpowiada, iż ta pierwsza, Boża – tak jak w przypadku apostołów – może na początku pozostawać dla nas niezrozumiała. Przyjęcie zaś tej ludzkiej, co jest możliwe w sposób namacalny, powoduje, że sami pragniemy obdarowywać nią ludzi wokół siebie. Naśladowanie Chrystusa w praktykowaniu miłości wobec bliźniego to okazja do poznania jej również w głębszym, duchowym wymiarze.
Jezus zwiększa poziom trudności
Działanie Jezusa polega na stopniowym wtajemniczaniu uczniów w nieznaną im dotąd rzeczywistość. Obmywając stopy, w sposób namacalny zaprezentował apostołom niezwykle istotną prawdę o miłości jako służbie. Poprzez konkretny gest pokazał im także, że najpierw jednak trzeba przyjąć taki dar, aby móc rozdawać go innym. W pierwszej kolejności uczył ich, demonstrując poszczególne prawdy za pomocą praktycznych postaw. Kiedy jednak nabył pewności, iż uczniowie przyjęli je i zrozumieli, poszedł znacznie dalej.
Po geście obmycia stóp Chrystus ustanowił Eucharystię, wprowadzając apostołów na wyższy poziom wtajemniczenia. Ten kolejny etap wprawił ich w jeszcze większe niezrozumienie, przekraczające tym razem ludzkie pojęcie. Tym samym Jezus uświadamia także nam, że jeśli przyjmiemy Jego naukę oraz postaramy się ją wypełniać, to On stopniowo będzie dawał nam zrozumienie. Co więcej, pozwoli nam wyjść na kolejny stopień wiary, dzięki czemu łatwiej dostrzeżemy działanie Boga w naszym życiu. Im bardziej zaangażujemy się w relację z Nim, tym więcej zobaczymy Go w naszej codzienności.