Zastanawiamy się często, czy w relacji z Bogiem mamy prawo do złości, frustracji oraz braku zrozumienia. W najnowszym odcinku serii „słowotwórczy” przełamujemy utarte schematy i dotykamy najtrudniejszych aspektów chrześcijaństwa. Wychodząc od starotestamentowej historii Szunemitki oraz radykalnych słów Jezusa o traceniu życia, dochodzimy do bolesnych pytań o nasze niespełnione pragnienia i Boże milczenie. Ta dyskusja nieco wymknęła się nam spod kontroli, ale właśnie dzięki temu ukazuje, na czym polega prawdziwe, wolne od udawania stawanie przed Stwórcą.
Bezinteresowność otwiera przestrzeń na cud
Początek naszych rozważań wokół czytań niedzielnych przenosi nas do Starego Testamentu, gdzie poznajemy zamożną kobietę z Szunem. Biblijny autor nieprzypadkowo podkreśla jej wysoki status majątkowy. Kobieta ta regularnie oraz niezwykle gościnnie przyjmuje pod swój dach proroka Elizeusza, posuwając się wręcz do przygotowania dla niego specjalnego, oddzielnego pokoju. Robi to całkowicie bezinteresownie i nie traktuje gościny jako karty przetargowej, choć nosi w sercu ogromny ból, ponieważ nie posiada upragnionego syna.
Przyjmuje proroka wyłącznie dlatego, że dostrzega w nim prawdziwą iskrę Bożą. Nie próbuje załatwić własnego interesu, co dowodzi niezwykłej szlachetności jej charakteru. Stwórca, widząc tę krystalicznie czystą intencję, wkracza w jej życie oraz obdarza ją potomstwem. Ta starotestamentowa opowieść pokazuje, iż Bóg uwielbia działać tam, gdzie człowiek rezygnuje z wyrachowania i kalkulacji.
Ewangeliczna zasada nowego życia
Ta piękna scena doskonale rezonuje z wezwaniem z Ewangelii, w której Jezus objaśnia paradoksalną zasadę nowego życia. Zbawiciel stawia sprawę jasno: kto pragnie zachować swoje życie za wszelką cenę, ostatecznie je straci, a kto zrezygnuje z niego ze względu na Chrystusa, odnajdzie je w pełni. Nasz naturalny, wrodzony egoizm podpowiada nam ciągłe gromadzenie dóbr oraz skupianie się wyłącznie na własnych potrzebach.
Prawdziwą wędrówkę duchową rozpoczynamy jednak dopiero wtedy, gdy odrzucamy ten biologiczny instynkt i decydujemy się rozdawać dobro innym. Zrzucenie ciężaru egocentrycznych pragnień otwiera przed nami zupełnie nową perspektywę rozwoju. Człowiek staje się naprawdę szczęśliwy oraz spokojny dopiero w momencie, gdy potrafi uczynić z siebie darmowy dar dla drugiego człowieka, ufając, że każdą szlachetną intencję doskonale widzi Bóg.
Odpowiedzialność w codziennych relacjach
Takie głębokie, ewangeliczne podejście powinno naturalnie przenikać do naszej prozaicznej codzienności, kształtując również przestrzeń zawodową i biznesową. Coraz częściej dostrzegamy potrzebę budowania relacji opartych na wspólnych, chrześcijańskich wartościach. Wybieramy współpracę z ludźmi wiary nie po to, aby tworzyć zamknięte bańki, lecz by zyskać pewność, iż w naszych przedsięwzięciach priorytetem pozostaje rzetelność oraz szacunek.
Ufamy, że autentyczny uczeń Chrystusa działa uczciwie, nie wykorzystuje podwładnych i nie stawia własnych korzyści ponad dobro współpracowników. Życie jednak brutalnie weryfikuje nawet najpiękniejsze założenia. Niekiedy wynaturzona religijność stanowi jedynie wygodną przykrywkę dla wysoce toksycznych zachowań oraz staje się powodem głębokich zranień.
To bolesne zderzenie z rzeczywistością stawia przed nami ogromne wyzwanie. Każdego dnia musimy potwierdzać swoją wiarę poprzez wysokojakościową pracę i uczciwe intencje w relacjach z ludźmi. Świadomie wspierając środowiska kierujące się Ewangelią, tworzymy przestrzeń, w jakiej chrześcijaństwo udowadnia swoją siłę w praktyce.
Prawo do gniewu w obliczu trudności
Droga za Chrystusem rzadko przypomina bezproblemową sielankę, co niezwykle mocno wybrzmiało w drugiej, całkowicie nieplanowanej części naszej dyskusji. Świadome życie wiarą niejednokrotnie rodzi w człowieku potężną frustrację. Kiedy odrzucamy drogę grzechu, często konfrontujemy się z niezrozumiałym cierpieniem. Widzimy chociażby patologiczne rodziny, które bez problemu doczekują się dzieci, podczas gdy dobrzy ludzie latami zmagają się z trudnościami oraz niezaspokojonymi pragnieniami.
Patrzymy na tę jaskrawą niesprawiedliwość i czujemy w sercu rosnący, przytłaczający bunt. Standardowe duszpasterskie odpowiedzi, zachęcające do cierpliwego czekania na wyjaśnienie wszystkiego w wieczności, często nie przynoszą nam żadnej ulgi. Wręcz przeciwnie – potrafią wywołać jeszcze większą złość oraz poczucie braku zrozumienia. Mamy jednak pełne prawo krzyczeć, odczuwać gniew i wprost mówić Bogu o swoim rozczarowaniu.
Milczenie Boga oraz prawdziwa wolność
Autentyczna relacja ze Stwórcą absolutnie nie polega na ciągłym zakładaniu maski i uśmiechaniu się przez łzy. Polega ona na tym, że nawet z największym żalem, poczuciem beznadziei oraz pretensjami przychodzimy z tym wszystkim właśnie do Niego. Czasami Bóg po prostu milczy i nie zsyła nam natychmiastowych, kojących odpowiedzi, ponieważ wiara nie przypomina automatu z gotowymi rozwiązaniami.
Dojrzewanie do całkowitego zaufania to żmudny proces, w jakim powierzamy Najwyższemu nasze rozedrgane emocje. Dobrze obrazuje to historia zakonnika, który w przypływie ogromnej frustracji oddał Bogu wszystkie swoje niespełnione plany, a Stwórca z czasem zwrócił mu je całkowicie przemienione.
Święty Jan Paweł II przypominał kiedyś, iż w świecie pełnym bólu cud nie zawsze polega na natychmiastowym uzdrowieniu trudnej sytuacji. Największym cudem bywa fakt, że Bóg dotyka naszego serca i w samym środku ciężkich doświadczeń po prostu nie zostawia nas samych. Odnalezienie Go w tej mrocznej dolinie przynosi człowiekowi prawdziwą, wewnętrzną wolność.
Liturgia Słowa na trzynastą niedzielę zwykłą
Pewnego dnia Elizeusz przechodził przez Szunem. Była tam kobieta bogata, która zawsze nakłaniała go do spożycia posiłku. Ilekroć więc przechodził, udawał się tam, by spożyć posiłek. Powiedziała ona do swego męża: «Oto jestem przekonana, że świętym mężem Bożym jest ten, który ciągle do nas przychodzi. Przygotujmy mały pokój na górze, obmurowany, i wstawmy tam dla niego łóżko, stół, krzesło i lampę. Kiedy przyjdzie do nas, to tam się uda».
Gdy więc pewnego dnia Elizeusz tam przyszedł, udał się na górę i tam ułożył się do snu. I powiedział do Gechaziego, swojego sługi: «Co można uczynić dla tej kobiety?» Odpowiedział Gechazi: «Niestety, ona nie ma syna, a mąż jej jest stary». Rzekł więc: «Zawołaj ją!» Zawołał ją i stanęła przed wejściem. I powiedział: «O tej porze za rok będziesz pieściła syna».
Na wieki będę sławił łaski Pana
O łaskach Pana będę śpiewał na wieki, †
Twą wierność będę głosił moimi ustami *
przez wszystkie pokolenia.
Albowiem powiedziałeś: †
«Na wieki ugruntowana jest łaska», *
utrwaliłeś swą wierność w niebiosach.
Na wieki będę sławił łaski Pana
Błogosławiony lud, który umie się cieszyć *
i chodzi, Panie, w blasku Twojej obecności.
Cieszą się zawsze Twym imieniem, *
Twoja sprawiedliwość ich wywyższa.
Na wieki będę sławił łaski Pana
Bo Ty jesteś blaskiem ich potęgi, *
a przychylność Twoja dodaje nam mocy.
Bo do Pana należy nasza tarcza, *
a król nasz do Świętego Izraela.
Na wieki będę sławił łaski Pana
Bracia:
My wszyscy, którzy otrzymaliśmy chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć. Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my postępowali w nowym życiu – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.
Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus, powstawszy z martwych, już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy. Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie.
Alleluja, alleluja, alleluja
Jesteście królewskim kapłaństwem, świętym narodem.
Ogłaszajcie dzieła potęgi Tego, który was wezwał do swojego przedziwnego światła.
Alleluja, alleluja, alleluja
Jezus powiedział do swoich apostołów:
«Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.
Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.
Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.
Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody».
„Słowotwórczy” to komentarze do czytań mszalnych przypadających w niedziele i uroczystości, które przygotowujemy dla Was. Chcemy razem z Wami dać się tworzyć słowu Boga.
Dlaczego „słowotwórczy”?
Bóg tworzy ten świat przez słowo. I tak prawdziwie „słowotwórczy” ludzie, to nie ci, którzy tworzą nowe słowa, ale ci, którzy pozwalają na to, by słowo Boga tworzyło ich. Słuchanie „słowotwórczego” Boga, który w swojej niezwykłej pomysłowości ciągle przez swoje słowo tworzy ten świat, to najbardziej twórcze zajęcie, jakie można sobie wyobrazić.