jesteś na stronie franciszkanie.pl

pismo święte | Z miłości Boga wyrasta każda inna miłość (Mt 10, 37-42) | o. Zdzisław Kijas

Z miłości Boga wyrasta każda inna miłość (Mt 10, 37-42) | o. Zdzisław Kijas

Rozważanie do Ewangelii na XIII niedzielę zwykłą (Mt 10, 37–42), w którym o. Zdzisław Kijas pokazuje, że z miłości Boga wyrasta każda inna miłość. Jezus nie przeciwstawia miłości do Boga miłości do rodziców i bliźnich, ale wskazuje właściwą miarę każdej prawdziwej miłości.

Liturgia Słowa na XIII niedzielę zwykłą, Rok A

Czytanie z Drugiej Księgi Królewskiej

Pewnego dnia Elizeusz przechodził przez Szunem. Była tam kobieta bogata, która zawsze nakłaniała go do spożycia posiłku. Ilekroć więc przechodził, udawał się tam, by spożyć posiłek. Powiedziała ona do swego męża: «Oto jestem przekonana, że świętym mężem Bożym jest ten, który ciągle do nas przychodzi. Przygotujmy mały pokój na górze, obmurowany, i wstawmy tam dla niego łóżko, stół, krzesło i lampę. Kiedy przyjdzie do nas, to tam się uda».

Gdy więc pewnego dnia Elizeusz tam przyszedł, udał się na górę i tam ułożył się do snu. I powiedział do Gechaziego, swojego sługi: «Co można uczynić dla tej kobiety?» Odpowiedział Gechazi: «Niestety, ona nie ma syna, a mąż jej jest stary». Rzekł więc: «Zawołaj ją!» Zawołał ją i stanęła przed wejściem. I powiedział: «O tej porze za rok będziesz pieściła syna».

 

Refren: Na wieki będę sławił łaski Pana

 

O łaskach Pana będę śpiewał na wieki, †
Twą wierność będę głosił moimi ustami *
przez wszystkie pokolenia.
Albowiem powiedziałeś: †
«Na wieki ugruntowana jest łaska», *
utrwaliłeś swą wierność w niebiosach.

 

Błogosławiony lud, który umie się cieszyć *
i chodzi, Panie, w blasku Twojej obecności.
Cieszą się zawsze Twym imieniem, *
Twoja sprawiedliwość ich wywyższa.

 

Bo Ty jesteś blaskiem ich potęgi, *
a przychylność Twoja dodaje nam mocy.
Bo do Pana należy nasza tarcza, *
a król nasz do Świętego Izraela.

 

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:

My wszyscy, którzy otrzymaliśmy chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć. Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my postępowali w nowym życiu – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.

Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus, powstawszy z martwych, już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy. Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie.

 

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja

Jesteście królewskim kapłaństwem, świętym narodem.
Ogłaszajcie dzieła potęgi Tego, który was wezwał do swojego przedziwnego światła.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja

 

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich apostołów:

«Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.

Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.

Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.

Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody».

Komentarz do Ewangelii (Mt 10, 37-42)

1. Miłość mierzona Bogiem

Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Trudne słowa, jakby przesadne. Mogą wywołać zdziwienie. Lecz Jezus nie mówi, by rodziców wcale nie kochać, a miłować tylko Jego, ale by stosować słuszną miarę miłości.

Miarą każdej autentycznej miłości jest Bóg. W Nim, niczym w lustrze, winien przeglądać się każdy, kto deklaruje komuś miłość, w tym także swoim rodzicom. Bóg jest gwarantem prawdziwej miłości, wolnej od interesów, niezależnej od chwilowych emocji, od wieku czy sytuacji. Jego miłość do nas nie zależy od tego, czy jesteśmy młodzi i obiecujący, bogaci czy wpływowi. On nas kocha bez względu na to wszystko. Dlatego chce, aby uczyć się od Niego miłości autentycznej. A wówczas będziemy kochać rodziców zawsze: kiedy są młodzi, zdrowi, kiedy nam pomagają, ale także wtedy, kiedy posuną się w latach i wymagać będą opieki, duchowego czy ekonomicznego wsparcia.

Słowem centralnym jest tutaj „więcej”. Jezus nie jest zazdrosny o naszą miłość. Nie mówi, aby nie kochać rodziców, bliźnich, siebie. Zaleca wyłącznie, aby nie kochać ich więcej, czyli bardziej niż Jego.

Kiedy kocham Boga „najbardziej” i „najwięcej”, oznacza to, że się nie męczę miłością do moich rodziców, osób potrzebujących, nawet potencjalnych wrogów. Kochając bowiem w pierwszym rzędzie Boga, będę uczył się od Niego nie ustawać w miłości, bo On nigdy kochać nie przestaje. Przyjął nawet krzyż i śmierć wyłącznie z miłości do mnie.

To pierwszy warunek naśladowania Boga – kochać Go bardziej, więcej niż wszystko i wszystkich innych. Św. Paweł w Drugim Liście do Tymoteusza potwierdza tę prawdę: W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego (2 Tm 4, 7–8). Bóg jest wyznacznikiem dla naszego życia i działania, także w kwestii miłości, a wszelkie ideologie albo tzw. autorytety medialne, jeśli głoszą inne miary miłości czy style życia, sprzeczne z Bożymi przykazaniami, są w wielkim błędzie.

2. Krzyż jako odpowiedzialność

Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. To drugi warunek pójścia za Chrystusem. Lecz nie chodzi o krzyż. Chrześcijaństwo nie jest tożsame z krzyżem, raczej z przezwyciężeniem go, zmartwychwstaniem, nowym życiem. Więc dlaczego Jezus mówi o krzyżu?

Bo krzyż to w pierwszym rzędzie odpowiedzialność. W tej sytuacji apel Jezusa ująć można tak: „Kto nie jest odpowiedzialny za swoje życie, swoje wybory, swoje decyzje, nie może być Moim uczniem”. Wiara uczy odpowiedzialnych wyborów, odpowiedzianej miłości, która nie jest sentymentem, płytkim uczuciem, bo taka szybko się zapala, ale równie szybko gaśnie, zanika, umiera.

Ponieważ jest odpowiedzialny za nas, odpowiedzialny za słowa obietnicy, że nas kocha, Jezus przyjął krzyż, aby w ten sposób okazać nam miłość i wysłużyć zbawienie.

Kiedy człowiek jest odpowiedzialny, czyli wierny temu, kim jest i co robi, do czego się zobowiązał, to znaczy, że jest „podobny” Bogu. Bóg Jezusa jest bowiem Bogiem odpowiedzianym za swoje stworzenie.

Kiedy miłość jest odpowiedzialnością, wtedy – jeśli będzie trzeba – przyjmie też krzyż, aby tylko dotrzymać wierności. Kiedy zaś odpowiedzialności brak, miłość zaczyna usychać nawet przy najmniejszych trudnościach.

Kto poda kubek świeżej wody do picia…

3. Stracić życie, aby je znaleźć

Kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. To trzeci warunek, jaki stawia Jezus tym, którzy chcą iść za Nim.

„Stracić życie” nie jest równoznaczne ze śmiercią. Często wszak mówimy o kimś, że „stracił głowę” dla ukochanej osoby. Znaczy to, że nie myśli rozsądnie, bo zawsze ma ją przed oczami, w sercu, w głowie. Taką właśnie „stratę” ma na myśli Jezus. Zatracić się w miłości do Boga, aby nauczyć się prawdziwie kochać siebie, bliźnich i cały świat.

Taką szaleńczą wprost miłością ukochał nas Bóg. Jakby „zatracił się” w niej. Stał się jakby nierozsądny. Nie zważa na nic. Nie boi się zmęczenia, prześladowania, nawet krzyża, tak bardzo nas kocha. Pokazał to Jezus podczas swej ziemskiej pielgrzymki. Ewangelista Marek pisze, że pewnego razu Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: „Odszedł od zmysłów” (Mk 3, 20–21).

Staliśmy się bardzo „racjonalni” w miłości. Mówi się, że nawet kochając, trzeba być „rozsądnym”. Że miłość bliźniego ma swoje granice i nie można z nią przesadzać. Gdy ktoś tak czyni, mówi się, że brak mu roztropności. Tak nie postępuje Bóg. Gotów jest wiele „stracić” z tego, kim jest, aby tylko człowiek mógł w zamian zyskać dobro.

Znaczeniowo blisko „zatracenia się w miłości” jest czasownik „dawać”. Kto kocha, jest gotów dawać, dawać innym siebie i to, czego potrzebują. I nie chodzi bynajmniej o coś wielkiego, cennego, niezwykłego. Jezus oczekuje, że dam bliźniemu – w imię Boga – to, czego potrzebuje najbardziej w danej chwili. Kto poda kubek świeżej wody do picia… Nie dam mu tego, co mi akurat zbywa, ale to, czego potrzebuje.

Kochające serce wie, czego ukochana osoba potrzebuje najbardziej, aby być szczęśliwą.

Modlitwa na zakończenie

Panie, naucz mnie dawać z miłością to, czego bliźni potrzebuje.

Mt 10, 37-42 w innym ujęciu

Jeśli chcesz spojrzeć na tę Ewangelię z jeszcze innej perspektywy, warto sięgnąć po odcinek „Słowotwórczego” (poniżej).

podziel się:
Zdzisław Kijas OFMConv O. prof. dr hab. Zdzisław Kijas OFMConv – franciszkanin, teolog i wykładowca akademicki. Zajmuje się teologią duchowości i hagiografią; łączy pracę naukową z posługą w Kościele, m.in. w obszarze spraw kanonizacyjnych. Autor licznych publikacji i rekolekcjonista.