Czy Ewangelia, którą usłyszymy w niedzielę, na pewno jest skierowana do nas? Wydaje się, że powinni posłuchać jej raczej niewierzący. W Słowie zawsze warto jednak szukać głębiej! Co odnajdujemy tym razem? Sprawdźcie nowy odcinek Słowotwórczego na kanale MNIEJSI!
Nie oceniaj
Przypowieść, którą opowiada Jezus, została skierowana do faryzeuszy. To oni byli wybranymi, którzy odrzucili zaproszenie na ucztę. Dlatego może nam się wydawać, że właściwie my niewiele możemy „wyciągnąć” z tego tekstu. W końcu jesteśmy ludźmi wierzącymi, a więc tymi, którzy przyjmują Boże zaproszenie. Czy możemy się jednak czegoś nauczyć z tego fragmentu Ewangelii?
Oczywiście! Chociażby tego, by nie oceniać. Czasami naprawdę może nas zaskoczyć to, kogo Bóg wybiera do grona wierzących. Chociaż nam może się wydawać, że do wyglądu tej konkretnej osoby absolutnie nie pasuje łatka katolika, to jednak Ojciec widzi więcej i wie lepiej.
Bóg czeka na Twój gest
Goście, którzy pojawili się na uczcie w miejsce tych, którzy odrzucili zaproszenie, musieli być zaskoczeni takim obrotem spraw. Nagle otrzymali wiadomość, że powinni pojawić się na uroczystości, o której przypuszczalnie nigdy nawet nie marzyli. Mieli więc zapewne tylko kilka chwil na podjęcie decyzji, co zrobić. Niektórzy z nich w emocjach zapomnieli, że na taką okazję należy odpowiednio się ubrać. Brak przygotowania zdenerwował gospodarza.
Ta przypowieść mówi nam, że samo przyjęcie zaproszenia od Boga to nie wszystko. On wyciąga do nas rękę, chce obdarzyć nas swoimi darami, ale nic nie zrobi bez naszej zgody. Musimy odpowiedzieć twierdząco na Jego gest. Zaproszenie do życia wiecznego z Bogiem otrzymuje każdy – ale trzeba coś z siebie dać, aby pokazać, że chce się je przyjąć.
„Wszystko jest gotowe”
Uczeni w Piśmie odrzucili Jezusa, mimo że zostali wybrani. Mieli właściwie wszystko, aby móc Go przyjąć – fantastycznie znali proroctwa, często przebywali w świątyni i modlili się. To jednak nie wystarczyło, by rozpoznać Mesjasza.
Na ile my przyjmujemy to, co daje nam Bóg? On pragnie nasycić nasze dusze, ale by tak się stało, musimy z Nim przebywać. Jest wciąż obecny w Najświętszym Sakramencie i cały czas na nas czeka. Przygotował dla nas wszystko. Czy przychodzę do Niego i spędzam czas na adoracji?
Niedzielna Ewangelia tylko pozornie jest skierowana jedynie do niewierzących. W tym Słowie każdy odnajdzie coś dla siebie!
Liturgia Słowa na XXVIII. niedzielę zwykłą
Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, zdejmie hańbę ze swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł.
I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność; cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.
Refren: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana
Pan jest moim pasterzem, †
niczego mi nie braknie, *
pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach *
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, †
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. *
Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą.
Stół dla mnie zastawiasz *
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem, *
kielich mój pełny po brzegi.
Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną *
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana *
po najdłuższe czasy.
Bracia:
Umiem cierpieć biedę, umiem też korzystać z obfitości. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, korzystać z obfitości i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku.
A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę. Bogu zaś i Ojcu naszemu chwała na wieki wieków. Amen.
Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.
Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.
Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali.
Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić.
Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami.
Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».
„Słowotwórczy” to komentarze do czytań mszalnych przypadających w niedziele i uroczystości, które przygotowujemy dla Was. Chcemy razem z Wami dać się tworzyć słowu Boga.
Dlaczego „słowotwórczy”?
Bóg tworzy ten świat przez słowo. I tak prawdziwie „słowotwórczy” ludzie, to nie ci, którzy tworzą nowe słowa, ale ci, którzy pozwalają na to, by słowo Boga tworzyło ich. Słuchanie „słowotwórczego” Boga, który w swojej niezwykłej pomysłowości ciągle przez swoje słowo tworzy ten świat, to najbardziej twórcze zajęcie, jakie można sobie wyobrazić.