Czy można ufać Bogu wtedy, gdy wszystko wokół budzi lęk? W rozważaniu do Ewangelii (Mt 14,22–33) o. Zdzisław Kijas pokazuje, że wiara nie usuwa burzy, ale pozwala nie stracić z oczu Tego, który przychodzi z pomocą.
Liturgia Słowa na XIX niedzielę zwykłą, Rok A
Czytanie z Pierwszej Księgi Królewskiej
Gdy Eliasz przyszedł do Bożej góry Horeb, wszedł do pewnej groty, gdzie przenocował. Wtedy Bóg rzekł: «Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!»
A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały szła przed Panem; ale Pana nie było w wichurze. A po wichurze – trzęsienie ziemi: Pana nie było w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pana nie było w ogniu. A po tym ogniu – szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty.
Refren: Okaż swą łaskę i daj nam zbawienie
Będę słuchał tego, co Pan Bóg mówi: *
oto ogłasza pokój ludowi i swoim wyznawcom.
Zaprawdę, bliskie jest Jego zbawienie †
dla tych, którzy Mu cześć oddają, *
i chwała zamieszka w naszej ziemi.
Łaska i wierność spotkają się z sobą, *
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie, *
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.
Pan sam szczęściem obdarzy, *
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Sprawiedliwość będzie kroczyć przed Nim, *
a śladami Jego kroków zbawienie.
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian
Bracia:
Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, potwierdza mi to moje sumienie w Duchu Świętym, że w sercu swoim odczuwam wielki smutek i nieustanny ból.
Wolałbym bowiem sam być pod klątwą, odłączonym od Chrystusa dla zbawienia braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami. Są to Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała, Ten, który jest ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki. Amen.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja
Pokładam nadzieję w Panu,
ufam Jego słowu.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał.
Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.
Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!»
Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!»
A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!»
Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?»
Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».
Komentarz do Ewangelii (Mt 14, 22-33)
1. Pokusa próżności: Jezus każe uczniom odpłynąć
Jezus dopiero co dokonał cudu rozmnożenia chleba i ryb, aby nakarmić około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci (Mt 14, 21). Wszyscy byli w uniesieniu. Nigdy dotąd czegoś takiego nie widzieli. W innym miejscu pisarz natchniony powie wręcz, że chcieli Jezusa obwołać królem, bo dał im to, co najważniejsze do życia, i to bez żadnego wysiłku z ich strony. Nie wymagał od nich żadnej pracy i żadnej zapłaty. Wielu szuka takiej właśnie władzy, która daje wiele, niczego nie żądając w zamian. Nie brak takich, którzy w wyborach głosują na tych, co obiecują, że wiele dadzą…
Uczniowie również czuli się dumni, że należą do bliskich Kogoś, kto jest tak mocny, że umie robić cuda. Duma ich wręcz rozpierała. Czuli się niezwykle ważni. O wiele ważniejsi od tych, co nie należeli do grona przyjaciół Jezusa. Obnosili się więc z tą przynależnością. Szczycili się nią. Byli zwykłymi rybakami, dotąd mało szanowanymi, i oto raptem stanęli na piedestale. Uważali siebie, ale uważali ich również inni, za ważniejszych od faryzeuszy czy saduceuszy. Ludzie przychodzili do nich i prosili, aby ich przedstawili Jezusowi lub by wstawili się za nimi u Mistrza.
Wielka jest pokusa próżności, bycia sławnym, znalezienia się na szczycie, choćby po plecach innych. Co zatem czyni Jezus? Jak broni uczniów przed tą pokusą? Pisarz natchniony notuje, że przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi.
Dobry Mistrz „zmusza” ich do oddalenia się szybko z miejsca pokusy. Każe im wsiąść do łodzi i udać się na drugi brzeg, daleko od tego, na którym jest pokusa. Jezus nigdy się nie spieszył, kiedy spotykał ludzi w potrzebie, chorych, głodnych, pozbawionych głosu, którzy przychodzili do Niego, aby się wyżalić i wypłakać. Teraz się spieszy. Każe uczniom wsiadać do łodzi i oddalić się szybko. Najlepszą obroną przed pokusą jest ucieczka.
2. Modlitwa, która chroni przed pokusą i samotnością
Jezus pozostaje jednak na miejscu. Dlaczego? Może chciał jeszcze pozdrowić obecnych, umocnić ich w dobrym. Może powiedział im coś jeszcze, np. aby szukali chleba, który nie przemija, aby nie sądzili, że ważne sprawy przychodzą łatwo, że życie nie sprowadza się wyłącznie do jedzenia czy picia itd. Jezus nie wsiadł z uczniami do łodzi, lecz pozostał na miejscu, by zwalczyć pokusę próżnej i łatwej sławy, pokusę bycia ważnym czy popularnym. Jest przecież Bogiem.
Ewangelista pisze, że wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Jezus uczy więc, że człowiek można zwalczyć pokusy, kiedy pozostaje we wspólnocie z Bogiem. Najlepszym tego wyrazem jest modlitwa. Jezus się modli i uczy nas tego samego.
Mówi się, że modlitwa jest rozmową człowieka z Bogiem i Boga z człowiekiem. Lecz w tej rozmowie jest więcej słuchania niż mówienia. Człowiek słucha, kiedy Bóg mówi mu, jak ważny jest on dla Niego, jak wiele poświęcił, aby uwolnić go z pokus, jak wiele mu ofiarował, aby człowiek nauczył się odrzucać podszepty złego ducha.
Jezus rozmawia z Ojcem i uczy nas, że każda rozmowa z drugim człowiekiem winna być wzorowana na modlitwie. Winna być zatem pełna szacunku, miłości, wsłuchania się w to, co mówi rozmówca.
Rozmowa – z Bogiem przede wszystkim, ale także z człowiekiem – uwalnia od samotności, która może być źródłem pokus. Poczucie samotności czy opuszczenia nie działają dobrze na człowieka. Mogą rodzić przygnębiające, złe myśli, być źródłem wielu pokus i poddania się im. Zauważył to Bóg, kiedy powiedział, że nie jest dobrze, kiedy człowiek jest sam. Jezus nigdy nie był sam! Zawsze był w otoczeniu ludzi, swoich uczniów albo rozmawiał z Ojcem.
Jezus przerywa jednak rozmowę z Ojcem, aby przyjść z pomocą uczniom. Ich łódź była miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lękali się, czy dotrą do przeciwległego brzegu, więc Jezus przyszedł im z pomocą. O czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze.
Pora dnia nie ma dla Jezusa znaczenia. On jest zawsze blisko, a zwłaszcza wtedy, kiedy człowiek Go potrzebuje. Kiedy sam przestaje sobie radzić, wtedy przychodzi mu z pomocą Bóg. Nie wyręcza go od jego obowiązków, ale przychodzi z pomocą. To ważna prawda wiary.
3. Piotr: od lęku do zaufania
Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! – mówi Piotr.
Piotr ma wielką odwagę i zarazem czuje wielki lęk. One idą u niego w parze. Teraz mówi odważnie, że jest gotów chodzić po wodze, lecz chwilę później będzie prosił o pomoc: Panie, ratuj mnie!
Jakże bliska jest nam postawa Piotra! W słowach jesteśmy odważni. Pełno w nich wielkich i szumnych obietnic. Życie jednak weryfikuje ich wartość. Pokazuje często, że jesteśmy słabi, że wiele w nas lęku, że obawiamy się tego, czego doświadczamy. Czekamy na cuda. Sądzimy, że Bóg dokona cudu w naszym życiu i wszystko będzie dobrze, że przejdziemy przez morze trudności, kłamstw i niesłusznych zarzutów, które nas otacza. Ale tak nie jest. Piotr liczył na cud i się przeliczył. Zaczął tonąć.
Nie trzeba liczyć na cuda. Nie trzeba patrzeć na to, co nas otacza, ale mieć wzrok utkwiony na Bogu. Rozmawiać z Nim częściej, niż się rozmawia ze światem i o świecie.
Kiedy patrzymy wyłącznie na trudności, których doświadczamy lub które nas otaczają, upadamy. Jeżeli widzimy wyłącznie swoje słabości, grzechy z przeszłości, swoją „wczorajszą” niewierność – upadamy, topimy się.
Podziwiamy Piotra, że w chwili trudności, kiedy już tonął, uwierzył Bogu i zawołał: Panie, ratuj mnie! Pokonał lęk siłą wiary. Dziękujemy mu za tę lekcję życia.
Modlitwa na zakończenie
Panie, naucz mnie ufać, gdy otaczają mnie ciemności i zdaje mi się, że tonę. Panie, dopomóż mi!
Mt 14, 22-33 w innym ujęciu
Jeśli chcesz spojrzeć na tę Ewangelię z jeszcze innej perspektywy, warto sięgnąć po odcinek „Słowotwórczego” (poniżej).