jesteś na stronie franciszkanie.pl

wydarzenia | Prawdziwy św. Franciszek według Benedykta XVI

Prawdziwy św. Franciszek według Benedykta XVI

Czy św. Franciszek był jedynie średniowiecznym miłośnikiem przyrody i romantycznym buntownikiem, który przeciwstawiał się skostniałym strukturom? Z takim sentymentalnym, nierzadko zniekształconym obrazem Biedaczyny z Asyżu stanowczo rozprawił się papież Benedykt XVI. O tym niezwykłym, głęboko teologicznym spojrzeniu na założyciela zakonu opowiedział o. Andrzej Zając OFMConv podczas ostatniej już konferencji z jubileuszowego cyklu „Poniedziałki ze św. Franciszkiem”.

Wydarzenie wieńczące spotkania wokół Świętego odbyło się w poniedziałek 22 czerwca 2026 roku w Auli bł. Jakuba przy krakowskiej bazylice franciszkanów.

Ewangelia jako absolutna reguła życia

Inspirację do finałowego wykładu stanowiło przemówienie, jakie Benedykt XVI wygłosił do rodziny franciszkańskiej w Castel Gandolfo wiosną 2009 roku. Jak zauważył o. Andrzej Zając, papież nie ograniczył się w nim do wystawienia Franciszkowi historycznej czy moralnej pochwały. Zamiast tego oparł swoją refleksję na czterech potężnych filarach, z których pierwszym oraz najważniejszym jest radykalny chrystocentryzm.

Dla Biedaczyny z Asyżu Ewangelia nie stanowiła jedynie zbioru inspirujących cytatów ani religijnego dodatku do własnego pomysłu na życie. Święty wręcz przeciwnie – pozwolił, aby Słowo Boże całkowicie zinterpretowało jego egzystencję. Prelegent zwrócił uwagę na genialną grę słów, jakiej użył papież, mówiąc, że Franciszek „zrozumiał samego siebie całkowicie w świetle Ewangelii”.

Włoskie słowo comprendere oznacza bowiem także „zawrzeć”. Założyciel zakonu franciszkanów dosłownie schował samego siebie w ewangelicznym świetle. Zamiast szukać w Piśmie Świętym usprawiedliwienia dla swoich ludzkich planów, pozwolił, by to Bóg od podstaw ukształtował jego drogę. Przeszedł paschalną przemianę – umarł dla dawnych ambicji i zmartwychwstał, oddając w pełni stery Chrystusowi.

Posłuszeństwo zamiast buntu

Drugi filar papieskiej wizji uderza w popularny, kreowany często przez świeckich myślicieli mit Franciszka jako buntownika. Ojciec Andrzej Zając dobitnie podkreślił, iż Biedaczyna obrał zupełnie inną drogę. Mając w ręku autentyczny, radykalny charyzmat życia w skrajnym ubóstwie, nie założył własnej sekty ani nie stanął w opozycji do hierarchii. Poszedł z tym darem prosto do Rzymu, oddając swoje rozeznanie w ręce biskupa, kardynała oraz ostatecznie papieża Innocentego III.

Benedykt XVI wysnuwa z tego faktu niezwykle cenną lekcję. Papież przypomniał, że w Kościele charyzmat i instytucja zawsze muszą się uzupełniać. Charyzmat pozbawiony ram Kościoła szybko zamienia się w prywatną, często niebezpieczną przygodę. Z kolei instytucja pozbawiona ożywczego charyzmatu staje się jedynie pustą, martwą strukturą. Święty z Asyżu udowodnił, iż Duch Święty działa najpotężniej wtedy, gdy prorocka odwaga spotyka się z macierzyńskim rozeznaniem Kościoła. Ta jedna decyzja posłuszeństwa przyniosła owoce, które trwają nieprzerwanie od ośmiu stuleci.

Estetyka teologiczna, czyli potrójne piękno Boga

Trzeci filar papieskiej refleksji dotyczył drogi piękna (via pulchritudinis). Prelegent przyznał, że wezwanie Benedykta XVI, aby franciszkanie byli „świadkami piękna Boga”, mogło początkowo brzmieć niemal poetycko. W rzeczywistości jednak kryje się za nim głęboka teologia.

Piękno Boga w ujęciu franciszkańskim absolutnie nie sprowadza się do zachwytu nad ładnymi krajobrazami. Obrazuje się ono w trzech bardzo konkretnych wymiarach. Po pierwsze, jaśnieje w ukrzyżowanym Chrystusie, który objawia miłość ogołoconą. Po drugie, ukazuje się w człowieku trędowatym, odrzuconym oraz cierpiącym bracie. Dopiero na trzecim miejscu to piękno rezonuje w harmonii stworzonego świata. 

Ojciec Andrzej Zając trafnie podsumował tę przemianę: przed nawróceniem Franciszek patrzył na świat jak poeta, szukając jedynie estetycznych uniesień. Po spotkaniu żywego Boga zaczął patrzeć na rzeczywistość jak mistyk, dostrzegając we wszystkim oblicze Stwórcy. Kto szuka piękna Boga tylko w kwiatach, a odwraca wzrok od cierpiącego człowieka, ten wciąż nie patrzy po franciszkańsku.

Odbudowa Kościoła zaczyna się od człowieka

Ostatni filar papieskiego nauczania dotyczy misji. Wezwanie z San Damiano – „Idź i odbuduj mój dom” – Benedykt XVI przeniósł na współczesne realia. Nawiązując do tragicznego trzęsienia ziemi we włoskiej L’Aquili w 2009 roku, papież wskazał, iż dzisiejszy świat pełen jest znacznie poważniejszych ruin. Stanowią je życiowe dramaty pojedynczych osób, rozbite rodziny oraz zdewastowane wspólnoty.

Franciszek nie rozpoczął odbudowy Kościoła od tworzenia wielkich programów naprawczych dla innych ludzi. Odbudował Kościół, ponieważ najpierw pozwolił Bogu całkowicie odnowić własne serce. Ojciec Andrzej Zając zaznaczył na koniec, że Benedykt XVI nie pozostawia nam jedynie pięknego wspomnienia o dawno zmarłym świętym. Stawia przed nami konkretne zadanie. Pyta współczesnego człowieka, czy ma odwagę uczynić z Ewangelii bezkompromisową regułę życia, czy potrafi kochać Kościół takim, jakim on realnie jest. Co więcej, czy chce stać się świadkiem prawdziwego piękna Boga w świecie, jaki tak często tonie dziś w brzydocie i ruinie.

podziel się:
Monika Jaracz-Świerczyńska