jesteś na stronie franciszkanie.pl

pismo święte | Bóg słuchający ludzi (J 4, 5-42) | o. Zdzisław Kijas

Bóg słuchający ludzi (J 4, 5-42) | o. Zdzisław Kijas

Rozważanie Ewangelii na III Niedzielę Wielkiego Postu (J 4, 5–42) prowadzi do studni, przy której Jezus spotyka człowieka z jego pragnieniem, wstydem i ciężarem przeszłości. W komentarzu o. Zdzisław Kijas pokazuje, że Chrystus siada przy „studni” naszych problemów, prosi o zaufanie i przemienia ludzkie życie swoją miłością.

Liturgia Słowa na III Niedzielę Wielkiego Postu, Rok A

Czytanie z Księgi Wyjścia

Synowie Izraela rozbili obóz w Refidim, a lud pragnął tam wody i dlatego szemrał przeciw Mojżeszowi i mówił: «Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas, nasze dzieci i nasze bydło wydać na śmierć z pragnienia?» Mojżesz wołał wtedy do Pana, mówiąc: «Co mam uczynić z tym ludem? Niewiele brakuje, a ukamienują mnie!»

Pan odpowiedział Mojżeszowi: «Wyjdź przed lud, a weź z sobą kilku starszych Izraela. Weź w rękę laskę, którą uderzyłeś w Nil, i idź. Oto Ja stanę przed tobą na skale, na Horebie. Uderzysz w skałę, a wypłynie z niej woda, i lud zaspokoi swe pragnienie».

Mojżesz uczynił tak na oczach starszyzny izraelskiej.

I nazwał to miejsce Massa i Meriba, ponieważ tutaj kłócili się Izraelici i Pana wystawiali na próbę, mówiąc: «Czy Pan jest rzeczywiście wśród nas, czy też nie?»

Refren: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu, *
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem, *
z weselem śpiewajmy Mu pieśni.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go, padając na twarze, *
klęknijmy przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem, *
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego: †
«Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba, *
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie, *
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła».

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:

Dostąpiwszy usprawiedliwienia dzięki wierze, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa; dzięki Niemu uzyskaliśmy na podstawie wiary dostęp do tej łaski, w której trwamy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej.

A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdy jeszcze byliśmy bezsilni. A nawet za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami.

Aklamacja: Chwała Tobie, Słowo Boże

Z obłoku świetlanego odezwał się głos Ojca:
«To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie».

Aklamacja: Chwała Tobie, Słowo Boże

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny.

Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności.

Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem.

Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej».

Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?»

W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu».

Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać».

A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!»

A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą».

Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga».

Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu

i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie».

Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko».

Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię».

Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Żaden jednak nie powiedział: «Czego od niej chcesz? – lub: Czemu z nią rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego.

Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie».

Mówili więc uczniowie między sobą: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?»

Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem

ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem, abyście żęli to, nad czym wy się nie natrudziliście. Inni się natrudzili, a wy w ich trud weszliście».

Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».

Komentarz do Ewangelii (J 4, 5-42)

1. Jezus siada przy studni ludzkich pragnień

Ewangelista pisze, że Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle, tzn. usiadł przy studni. Zazwyczaj jest w drodze, przemieszcza się z miasta do miasta, z wioski do wioski. Tym razem usiadł. I nie usiadł w miejscu, do którego nikt nie zagląda, w zaciszu, z dala od ludzi. Nic podobnego! Usiadł przy studni, gdzie przychodzą wszyscy, do miejsca, które jest źródłem życia. Życie wyszło z wody i dzięki niej się rozwija. Jezus usiadł zatem przy studni, aby spotykać ludzi przychodzących po wodę.

W Biblii spotkania przy studni są zwykle początkiem zakochania i zaślubin. Tak np. Rebeka spotkała przy studni Mojżesza i pobrali się. Jezus usiadł, aby „poślubić” nasze problemy.

Jezus usiadł przy studni – dlaczego? Studnia ma wielorakie znaczenie. Jest metaforą wielu różnych rzeczywistości. Nie zawęża się wyłącznie do zawartości w niej wody. Mówi się o studni pragnień, tęsknot. Jest też metaforą problemów, których czasem bywa tyle, „ile wody w studni”.

A zatem Jezus usiadł przy tej „studni” ludzkich pragnień, tęsknot, trudności, problemów itd. Dał znać po sobie zmęczenie, aby ludzie mogli odważniej zbliżyć się do Niego. Bywa bowiem, że czujemy nieśmiałość, kiedy widzimy ludzi mocnych i odważnych, ludzi, którzy zawsze są aktywni, którzy się nie męczą. Jesteśmy onieśmieleni ich tężyzną.

Jezus nie chce nas krępować swoją wielkością. Obala wszelki ewentualny dystans. Również On odczuwał zmęczenie, które nas często nawiedza.

2. „Daj Mi pić” — Bóg prosi, byśmy oddali Mu swój ciężar

Jezus rzekł do Samarytanki: Daj Mi pić! Bóg ma pragnienia i wyraża je jasno. Czego pragnie? – pytamy. Ponieważ jest miłością i dobrocią, Bogu zawsze chodzi o jedno i drugie, o miłość i dobro. Gdy rozmówcą jest Jezus, zawsze padają wyznanie miłości i propozycja odpowiedzenia na nią oraz zaproszenie do doświadczenia przebóstwiającego zjednoczenia stworzenia ze Stwórcą. Jezus nie prosi o coś, czego by nie posiadał. Jest Bogiem i ma wszystko, niczego nie potrzebuje. I jest Bogiem hojnym, dlatego wszystkim się dzieli.

Dlaczego zatem prosi, skoro wszystko posiada? Pyta w ten sposób, czy ja wiem, czego potrzebuję. Chce, abym podzielił się z Nim swoimi problemami i radościami. „Daj Mi, czyli podziel się ze Mną swoimi problemami, radościami, swoimi lękami. Proszę, nie noś ich dłużej sam. Nie skrywaj tego, czego nie uda się ukryć, czego ukrywanie cię męczy, odbiera ci radość życia”. O to właśnie prosi mnie Chrystus. O to prosił Samarytankę, a dzisiaj prosi mnie. Boska miłość chce wkroczyć w skomplikowane i trudne życie Samarytanki, a także w życie każdego z nas. W swojej opatrzności Bóg wie, kiedy i gdzie usiąść, aby spotkać potrzebującego człowieka.

Kiedy Jezus prosi, abym podzielił się z Nim swoimi problemami, nie chce bynajmniej mnie za nie skarcić. Nie jest ciekawski moich problemów, wszak będąc Bogiem, zna je lepiej, niż znam je sam. Chce jednak, żebym je rozpoznał, żebym je uczynił Jego problemami, bo tylko wtedy może je rozwiązać, uleczyć.

Samarytanka, którą spotkał Jezus, była w opłakanej sytuacji. Nawet po wodę do studni chodziła wtedy, gdy nie było tam innych kobiet z miasteczka. Bała się ich spojrzeń i osądów. Jezus chce więc, aby podzieliła się z Nim swoim smutkiem, aby na Jego barki włożyła krzyż swojego życia. Tak, On chce dźwigać nasze krzyże. Bo kiedy włożę na Jego barki swój krzyż, zacznie się dla mnie nowy rozdział życia. Tego Jezus chce dla Samarytanki i dla mnie.

J 4,5–42 komentarz – Jezus i Samarytanka przy studni
Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam»

3. Zostawić dzban, zostawić przeszłość

Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: „Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam”. Zostawiła swoją trudną, pogmatwaną przeszłość. Ciążyła jej bardzo. Czyniła ją słabą, zalęknioną, pełną wstydu. Była to przeszłość, która ją wykluczała, alienowała od jej środowiska.

Spotkanie z Jezusem, spojrzenie w Jego oczy, pełne miłości i dobroci, Jego gotowość zrozumienia każdej ludzkiej sytuacji oraz przyjęcia na siebie ludzkich słabości i grzechów – były dla niej kluczowe. Odmieniły jej życie. Odtąd, od momentu spotkania z Jezusem, nie musiała już dźwigać sama swojego krzyża, swojej przeszłości. Nie wstydziła się jej, bo wiedziała, że Bóg jej przebaczył. Odważnie mówi: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam.

Jezus powiedział jej więcej, niż wiedziała ona sama. Wiedziała, że jest grzeszna i słaba, że jej sytuacja egzystencjalna jest bardzo zagmatwana, po ludzku nie do rozwiązania. Jezus tymczasem powiedział jej coś, czego kobieta nie wiedziała, a co było najważniejsze. Powiedział, że mimo wszystko, mimo wszystkich jej trudności, złej przeszłości, On nadal bardzo ją kocha! Że jest dla Niego bardzo ważna, że dla niej przyszedł na ziemię, weźmie krzyż i poniesie go na górę ukrzyżowania. Zrobi to wszystko, bo bardzo ją kocha!

Powiedział jej też, w jaki sposób winna Mu się odwdzięczyć za miłość: że odtąd ma Go uwielbiać swoim życiem.

Analogiczne przesłanie kieruje do każdego, kto słucha dzisiejszej Ewangelii: mamy oddawać Mu cześć swoim życiem!

Modlitwa na zakończenie

Panie! Bądź moim wewnętrznym Nauczycielem!

J 4, 5-42 w innym ujęciu

Komentarz do J 4, 5-42 o. Piotra Gryźca OFMConv

podziel się:
Zdzisław Kijas OFMConv O. prof. dr hab. Zdzisław Kijas OFMConv – franciszkanin, teolog i wykładowca akademicki. Zajmuje się teologią duchowości i hagiografią; łączy pracę naukową z posługą w Kościele, m.in. w obszarze spraw kanonizacyjnych. Autor licznych publikacji i rekolekcjonista.