To rozważanie do Ewangelii J 20,19–31 mówi o nowym początku, jaki przynosi Zmartwychwstały: przychodzi do uczniów zamkniętych ze strachu, daje im pokój, przekazuje Ducha i prowadzi Tomasza do dojrzałego wyznania wiary.
Liturgia Słowa na II Niedzielę Wielkanocną czyli Miłosierdzia Bożego, Rok A
Czytanie z Dziejów Apostolskich
Uczniowie trwali w nauce apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach.
Bojaźń ogarniała każdego, gdyż apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, którzy uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby.
Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, spożywali posiłek w radości i prostocie serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia.
Refren: Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny
lub: Alleluja, alleluja, alleluja.
Niech dom Izraela głosi: «Jego łaska na wieki». *
Niech dom Aarona głosi: «Jego łaska na wieki».
Niech wyznawcy Pana głoszą: *
«Jego łaska na wieki».
Abym upadł, uderzono mnie i pchnięto, †
lecz Pan mnie podtrzymał. *
Pan moją mocą i pieśnią, On stał się moim Zbawcą.
Głosy radości z ocalenia w namiotach sprawiedliwych: *
«Prawica Pańska moc okazała».
Kamień odrzucony przez budujących †
stał się kamieniem węgielnym. *
Stało się to przez Pana i cudem jest w naszych oczach.
Oto dzień, który Pan uczynił, *
radujmy się nim i weselmy.
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Piotra Apostoła
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego, które jest zachowane dla was w niebie. Wy bowiem jesteście przez wiarę strzeżeni mocą Bożą dla zbawienia, gotowego objawić się w czasie ostatecznym.
Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja
Uwierzyłeś, Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś;
błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja
Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»
Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».
Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»
Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.
Komentarz do Ewangelii (J 20,19-31)
1. Wieczór lęku i zamkniętych drzwi
Wieczorem w dniu zmartwychwstania. Wiemy, że w godzinie pojmania Jezusa w Getsemani wszyscy uczniowie uciekli w popłochu: obawiali się udziału w procesie, który miał doprowadzić Jezusa do potępienia i śmierci. Według czwartej Ewangelii tylko Piotr i inny uczeń próbowali zobaczyć, co się dzieje, idąc za Jezusem aż na dziedziniec domu arcykapłana (por. J 18, 15), ale potem Piotr, przestraszony rozpoznaniem go przez służącą, również odszedł (por. J 18, 16–18, 25–27). Tak więc ci, którzy zostawili wszystko, aby pójść za Jezusem (por. Mk 1, 18.20), oto porzucili Go i uciekli (por. Mk 14, 50). Dlaczego? Z powodu strachu! Strach jest wielką siłą: kiedy bierze człowieka w posiadanie, czyni go tchórzem, ponieważ odbiera mu wszelką możliwość oporu, odbiera mu poczucie odpowiedzialności. Jest to brak odpowiedzialności za wiarę, za miłość, za nadzieję. Raptem wszystko to, co ważne, zdaje się okryte ciemnością nocy. Kto się lęka, nie widzi światła nadziei. Żyje w nocy. Dlatego Jezus Zmartwychwstały przychodzi „wieczorem”.
Nie zwleka z przyjściem. Przychodzi do uczniów od razu, w tym samym dniu, w którym zmartwychwstał. Nie chce, aby Apostołowie trwali długo w ciemności lęku. Chce pokonać ich lęk przed życiem i przyszłością. Strach osłabił ich wiarę. Sprawił, że zapomnieli o prawdziwej miłości do Jezusa, zaciemnił ich nadzieję. Kiedy zabrakło Jezusa, zaczęli bać się świata, dlatego zamknęli się przed nim, przed światem, z obawy o to, co może ich spotkać.
Drzwi były zamknięte z obawy. Sądzili, że wystarczy zamknąć drzwi i wszystko się odmieni. Uważali, że wystarczy zamknąć oczy, a świat stanie się inny, mniej brutalny. To czyste złudzenie. To, że coś ignoruję, że o czymś nie wiem, czegoś wiedzieć nie chcę, nie oznacza bynajmniej, że to coś nie istnieje.
Nie można żyć „w zamknięciu” i sądzić, że wszystko będzie dobrze. Trzeba koniecznie podjąć odpowiednie działanie, aby zwalczyć zło i promować dobro. To misja wierzącego. Apostołowie zamknęli się, bo chcieli przeczekać trudne chwile, aby bezpiecznie wrócić do Galilei, do swoich domów. Jest trzeci dzień po śmierci Jezusa i jest już prawie wieczór.
2. Jezus staje pośrodku swoich
Jezus stanął pośrodku i rzekł do nich. Apostołowie z pewnością usłyszeli od Marii z Magdali, że grób jest pusty (por. J 20, 2); Piotr i drugi uczeń, udawszy się do grobu, potwierdzili słowa kobiety (por. J 20, 10), która również zaświadczyła: Widziałam Pana! (J 20, 18). Strach jednak jest wielki. Nadal jeszcze nie wierzą w słowa obietnicy Jezusa, który powiedział: Idę i wrócę do was (J 15, 28); Jeszcze chwila, a nie ujrzycie Mnie, jeszcze chwila, a ujrzycie Mnie (…) i smutek wasz przemieni się w radość (J 16, 16.20).
Strach ma wielkie oczy. Każe zapomnieć o tym, co było piękne. Blokuje ruchy, odbiera odwagę, nie pozwala myśleć o (lepszej) przyszłości.
Kiedy człowiek przejęty strachem nie może przyjść do Jezusa, wówczas Jezus przychodzi do niego, ponownie, ciągle na nowo, nieprzerwanie.
Jezus, kiedy przychodzi do ludzi, wchodzi w ich życie, mówi: Pokój wam! Uwalnia od strachu. Jezus przychodzi i staje pośród Apostołów. Na nowo gromadzi ich wokół siebie, tworzy wspólnotę. Aby przekonać ich, że to rzeczywiście On, pokazuje swoje ręce i bok. Ręce przebite przy ukrzyżowaniu, ale przede wszystkim ręce, które dotykały, pocieszały Jego braci, których nazywał przyjaciółmi (por. J 15, 13–15). Pokazuje im ręce, które dotykały chorych, które łamały chleb, zanim go im ofiarowały, które obejmowały innych w przyjacielskim uścisku.
W ten sposób chce im powiedzieć, że nadal – ponieważ ma ręce – będzie im błogosławił, będzie czynił dobro, uzdrawiał i czynił cuda. Ma ręce, aby czynić dobro.
Wierzący nie tylko mają słyszeć głos Boga, ale mają czuć Jego bliskość, Jego dotyk, Jego objęcie. Dotyk pozostawia pieczęć na tym, kto jest dotykany…
Jezus pokazuje swoje ręce. Pokazuje ręce, które dotykały, pieściły, uzdrawiały, przywracały wzrok, które kochały biednych, które nigdy nikogo nie uderzyły; pokazuje swój bok otwarty, zraniony, który mówi, że Jezus oddał nam wszystko, nawet swoje serce…
3. Pokój, Duch i wiara Tomasza
Pokój wam! – mówi Jezus. I przekazuje uczniom Ducha, czyli dzieli się z nimi Duchem mocy, świętości, Duchem życia. Odtąd – „w pokoju”, pełni pokoju i wewnętrznego spokoju – mogą iść w świat i czynić dobro, jak czynił je Jezus. Mają odtąd tę samą moc, którą miał On. Mają tę samą odwagę, jaką miał ich Mistrz. Chrystus niczego nie zatrzymuje dla siebie, ale wszystkim dzieli się z nami.
Ponieważ Jezus „tchnął” na nas swojego Ducha, tym samym zdmuchnął z naszych oczu pył lęku i strachu, oczyścił nas z grzechów, wymazał je.
I Jezus prosi tylko o to, abym uwierzył, że to dla mnie uczynił, i abym odtąd działał w tej mocy, tą mocą otrzymaną od Niego. Prosi, abym również ja nauczył się przebaczać, abym umiał i chciał tchnąć nadzieję w serca tych, którzy jej nie mają i żyją w beznadziei, abym dawał radość tym, którzy są smutni, którzy żyją w strachu przed jutrem.
Tomasza nie ma z innymi owego wieczoru. Ale kiedy Jezus przychodzi ponownie, spotyka go. I Tomasz widzi teraz Jego ręce i bok, lecz Go nie dotyka, nie wkłada palca w rany Chrystusa, ale wyznaje: Pan mój i Bóg mój!
Wiara nie potrzebuje widzieć czy dotykać, jak sądził Tomasz. Tego, czego potrzebuje człowiek wierzący, to być widzianym przez Jezusa. Wierzący chce być dotykany przez ręce Boga, bo wie, że one nie ranią, nie zniewalają, ale podnoszą, obmywają rany, podają pokarm, dodają siły, wyprowadzają z grobu. Widać to na ikonach, gdzie Jezus trzyma za rękę biblijnego Adama i wyprowadza go z ciemności do nieba.
Jezus dotyka nas swoim Ciałem i Krwią, kiedy przychodzi do nas w Komunii. Dotyka nas w sakramencie pojednania czy sakramencie chorych. Dotyka nas w sakramencie bierzmowania i przekazuje nam Ducha Świętego.
Modlitwa na zakończenie
Panie! Dotykaj chorych miejsc naszego życia i uzdrawiaj je!