Dlaczego tak bardzo przejmujemy się zdaniem innych ludzi i za wszelką cenę próbujemy zadowolić wszystkich wokół? W najnowszym odcinku serii „słowotwórczy” analizujemy ten problem przez pryzmat Słowa Bożego. Prorok Jeremiasz oraz ewangeliczne wezwania Jezusa uczą nas, że prawdziwą wartość człowieka definiuje wyłącznie Stwórca. Tym razem w komentarzu do niedzielnych czytań pochylamy się nad trudnymi doświadczeniami niesprawiedliwych oskarżeń i przypominamy o potędze życia w szczerości.
Więźniowie cudzych ocen
Współczesna codzienność bardzo mocno przyzwyczaja nas do opierania swoich decyzji na zewnętrznych recenzjach. Kiedy szukamy dobrej restauracji czy planujemy wakacyjny wyjazd, natychmiast wyciągamy telefon, by sprawdzić opinie zupełnie obcych ludzi. Ten nawyk z łatwością przenosimy na nasze relacje oraz osobiste życie. Zaczynamy uzależniać własną wartość od tego, jak postrzega nas otoczenie, stając się tym samym więźniami cudzych osądów.
Prorok Jeremiasz, o którym słyszymy w pierwszym czytaniu, doskonale znał ciężar niesprawiedliwych ocen. Jego trudna misja polegała na przekazywaniu Izraelitom gorzkiej prawdy, przez co nieustannie mierzył się z odrzuceniem, oszczerstwami i jawną wrogością. Historia uczy nas, jak bardzo bolesne potrafią być kłamstwa wypowiadane na nasz temat. Cierpimy wtedy podwójnie, ponieważ tracimy jakąkolwiek szansę na obronę oraz przedstawienie własnej perspektywy.
Słowo Boże wyraźnie zachęca nas jednak do tego, abyśmy przestali budować swoją tożsamość na chwiejnych sądach tłumu. Święty Franciszek zawsze przypominał braciom, że człowiek znaczy dokładnie tyle, ile znaczy w oczach Boga – nic więcej. Nasz Stwórca doskonale zna każdą naszą intencję i najskrytsze myśli. Kiedy zrozumiemy, iż prawda o nas ukryta jest wyłącznie w Jego pełnym miłości spojrzeniu, zyskamy ogromną niezależność od opinii innych ludzi.
Rozwój ukryty w codziennej szczerości
Ewangeliczne wezwania Jezusa idealnie dopełniają starotestamentową lekcję Jeremiasza. Nauczyciel wielokrotnie prosi swoich uczniów, aby odrzucili lęk oraz głośno rozgłaszali to, co usłyszeli w ukryciu. Stawanie w prawdzie nie dotyczy jednak wyłącznie wielkich, publicznych deklaracji wiary. To także nasza codzienna, prozaiczna autentyczność, jaka pozwala nam kształtować własny charakter i budować zdrowe relacje z otoczeniem.
Często brakuje nam odwagi, aby otwarcie powiedzieć to, co naprawdę myślimy. Wybieramy bezpieczne uniki, a nawet posuwamy się do drobnych kłamstw, tylko po to, by nie urazić rozmówcy oraz uniknąć niekomfortowej sytuacji. Niestety, tłumienie własnego zdania sprawia, że nasza osobowość powoli się zwija i traci swój autentyczny kształt. Z kolei codzienne życie w prawdzie buduje pewność siebie oraz daje nam niesamowite poczucie wewnętrznej wolności.
Wyrażanie szczerych poglądów, na przykład w kwestii chrześcijańskich wartości, radykalnego podejścia do zdrowia czy nałogów, bywa oczywiście niewygodne dla środowiska, w którym żyjemy. Nasza bezkompromisowość potrafi drażnić osoby funkcjonujące według zupełnie innych standardów. Właśnie dlatego tak wielu z nas woli milczeć. Jednak Bóg zaprasza nas do ciągłego rozwoju, a ten dokonuje się wyłącznie wtedy, gdy mamy odwagę żyć w zgodzie z własnym sumieniem.
Koszty i owoce dawania świadectwa
Wybór drogi opartej na prawdzie niemal zawsze wiąże się z pewnymi stratami. Kiedy zaczynamy otwarcie mówić o swoich przekonaniach, często tracimy powierzchowne znajomości. Nasze drogi z ludźmi, którzy nie podzielają tych samych wartości, po prostu naturalnie się rozchodzą. To trudny moment, ale wkrótce potem Pan Bóg stawia przed nami nowe osoby. Co więcej, to właśnie z nimi możemy budować głębokie oraz szczere relacje.
Musimy pamiętać, iż dawanie świadectwa to długi proces, jaki wymaga wielu prób i błędów. Zdarza się, że brakuje nam wyczucia, a nasza wypowiedź spotyka się z ostrą, negatywną reakcją. Te bolesne potknięcia stanowią jednak kluczową lekcję. To właśnie dzięki nim uczymy się, jak w przyszłości komunikować trudne rzeczy z większą empatią oraz miłością. Gdybyśmy z lęku przed porażką zrezygnowali z jakichkolwiek prób, nigdy nie doszlibyśmy do duchowej dojrzałości.
Jezus doskonale wie, jak wyboista i pełna wyzwań jest ta droga. Właśnie dlatego w krótkim fragmencie Ewangelii aż kilka razy powtarza słowa: „nie bójcie się”. Zależy Mu na tym, abyśmy nie zniechęcali się po pierwszej porażce, ale wciąż na nowo próbowali stawać w prawdzie. Zapewnia nas przy tym o całkowitym bezpieczeństwie oraz ojcowskiej opiece. Skoro Bóg troszczy się o każdego wróbla i potrafi policzyć wszystkie włosy na naszej głowie, to z pewnością nie opuści nas w momentach, gdy odważnie bronimy Jego wartości w świecie.
Liturgia Słowa na dwunastą niedzielę zwykłą
Rzekł Jeremiasz:
«Słyszałem oszczerstwo wielu: „Trwoga dokoła! Donieście, donieśmy na niego!” Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: „Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy pomstę na nim!”
Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką, okryci wieczną i niezapomnianą hańbą. Panie Zastępów, Ty, który doświadczasz sprawiedliwego i który patrzysz na nerki i serce, dozwól, bym zobaczył Twoją pomstę na nich. Tobie bowiem powierzyłem swą sprawę.
Śpiewajcie Panu, wysławiajcie Pana! Uratował bowiem życie ubogiego z ręki złoczyńców».
W Twojej dobroci wysłuchaj mnie, Panie
Dla Ciebie znoszę urąganie, hańba twarz mi okrywa, †
dla braci moich stałem się obcym *
i cudzoziemcem dla synów mej matki.
Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera *
i spadły na mnie obelgi złorzeczących Tobie.
W Twojej dobroci wysłuchaj mnie, Panie
Panie, modlę się do Ciebie *
w czas łaski, o Boże.
Wysłuchaj mnie w Twojej wielkiej dobroci, *
w Twojej zbawczej wierności.
W Twojej dobroci wysłuchaj mnie, Panie
Wysłuchaj mnie, Panie, †
bo miłość Twoja jest łaskawa, *
spójrz na mnie w ogromie swego miłosierdzia.
Patrzcie i cieszcie się, ubodzy, *
niech ożyje serce szukających Boga.
W Twojej dobroci wysłuchaj mnie, Panie
Bo Pan wysłuchuje biednych *
i swoimi więźniami nie gardzi.
Niechaj Go chwalą niebiosa i ziemia,
morze i wszystko, co w nim żyje.
W Twojej dobroci wysłuchaj mnie, Panie
Bracia:
Przez jednego człowieka grzech wszedł do świata, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli. Bo i przed Prawem grzech był na świecie, grzechu się jednak nie poczytuje, gdy nie ma Prawa. A przecież śmierć rozpanoszyła się od Adama do Mojżesza nawet nad tymi, którzy nie zgrzeszyli przestępstwem na wzór Adama. On to jest typem Tego, który miał przyjść.
Ale nie tak samo ma się rzecz z przestępstwem, jak z darem łaski. Jeżeli bowiem przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć, to o ileż obficiej spłynęła na nich wszystkich łaska i dar Boży, łaskawie udzielony przez jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa.
Alleluja, alleluja, alleluja
Świadectwo o Mnie da Duch Prawdy
i wy także świadczyć będziecie.
Alleluja, alleluja, alleluja
Jezus powiedział do swoich apostołów:
«Nie bójcie się ludzi! Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.
Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież bez woli Ojca waszego żaden z nich nie spadnie na ziemię. U was zaś policzone są nawet wszystkie włosy na głowie. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie».
„Słowotwórczy” to komentarze do czytań mszalnych przypadających w niedziele i uroczystości, które przygotowujemy dla Was. Chcemy razem z Wami dać się tworzyć słowu Boga.
Dlaczego „słowotwórczy”?
Bóg tworzy ten świat przez słowo. I tak prawdziwie „słowotwórczy” ludzie, to nie ci, którzy tworzą nowe słowa, ale ci, którzy pozwalają na to, by słowo Boga tworzyło ich. Słuchanie „słowotwórczego” Boga, który w swojej niezwykłej pomysłowości ciągle przez swoje słowo tworzy ten świat, to najbardziej twórcze zajęcie, jakie można sobie wyobrazić.