Co dzieje się z człowiekiem, który przez lata próbuje zasłużyć na to, żeby ktoś go zauważył, pokochał i nie zostawił? Jak daleko można odejść od własnych granic, jeśli uwierzy się, że właśnie tego oczekują inni? I co musi się wydarzyć, żeby po latach obwiniania samej siebie zacząć patrzeć na własną historię inaczej? W najnowszym odcinku serii JESTEM Agnieszka Głowacka opowiada o swojej historii – od trudnych doświadczeń dzieciństwa i dorastania po spotkanie z Bogiem, które zmieniło sposób, w jaki patrzy na siebie i swoje życie.
W dzieciństwie i okresie dorastania Agnieszka zmagała się z odrzuceniem związanym z wyglądem. Gnębienie w szkole, silna potrzeba akceptacji i przekonanie, że wciąż trzeba być lepszą, stopniowo wpływały na sposób, w jaki patrzyła na samą siebie. Jako nastolatka zaczęła drastycznie ograniczać jedzenie. Jednocześnie coraz mocniej angażowała się w naukę i odnosiła duże sukcesy. Dziś widzi, że za jednym i drugim kryło się podobne pragnienie – żeby wreszcie poczuć, że jest wystarczająca.
Kiedy potrzeba akceptacji staje się ważniejsza od własnych granic
Z czasem potrzeba bycia zauważoną zaczęła wpływać także na jej relacje z mężczyznami. Agnieszka mówi otwarcie o pornografii, która bardzo wcześnie zbudowała w niej fałszywe przekonanie o tym, jaka powinna być kobieta, żeby mężczyzna jej pragnął. Opowiada również o sytuacjach, w których robiła rzeczy wbrew sobie, ponieważ bardzo bała się odrzucenia. „Robiłam wszystko, żeby nie zostać opuszczona” – przyznaje.
W jej historii pojawia się także doświadczenie wykorzystania seksualnego. Przez długi czas Agnieszka nie potrafiła nawet nazwać go w ten sposób. Łatwiej było jej uznać, że to ona zrobiła coś złego. Dopiero po latach zaczęła patrzeć na tamte wydarzenia z innej perspektywy i dostrzegać, że to, czego doświadczyła, nie było jej winą.
„Bóg jest bardzo blisko ciebie”
Jednym z najważniejszych momentów tej historii była śmierć ukochanej babci – osoby szczególnie bliskiej Agnieszce. Spowiedź przed pogrzebem, do której podeszła z dużym wstydem i ciężarem własnej przeszłości, niespodziewanie stała się dla niej pierwszym głębokim doświadczeniem Bożego miłosierdzia.
Niedługo później trafiła na kurs Alpha. Poszła właściwie „dla świętego spokoju”, nie spodziewając się, że właśnie tam rozpocznie się proces, który z czasem obejmie niemal wszystkie obszary jej życia.
Kiedy podczas jednego ze spotkań powiedziała, że czuje się bardzo daleko od Boga, usłyszała słowa, które zostały z nią na długo: „Tobie się może tak wydawać, ale Bóg jest bardzo blisko ciebie, tylko może tego nie widzisz”. Od tego momentu zaczęła coraz uważniej przyglądać się temu, co dzieje się w jej życiu – także drobnym wydarzeniom, które wcześniej łatwo byłoby uznać za przypadek.
Wiara nie rozwiązała wszystkiego
Nawrócenie nie sprawiło jednak, że dawne zranienia nagle zniknęły. Przeciwnie – z czasem Agnieszka zaczęła dostrzegać problemy, którymi wcześniej nie potrafiła się zająć. Ważną rolę odegrało kierownictwo duchowe, a później także decyzja o rozpoczęciu terapii.
To właśnie wtedy mogła zacząć mierzyć się z niskim poczuciem własnej wartości, relacjami rodzinnymi, stosunkiem do własnego ciała i mechanizmami, które przez lata skłaniały ją do szukania akceptacji u ludzi, którzy nie zawsze traktowali ją dobrze.
Zmieniała się również jej droga zawodowa i sposób myślenia o własnym życiu. Coraz wyraźniej zaczęła odchodzić od spełniania cudzych oczekiwań i odkrywać, co sama potrafi i czego naprawdę pragnie. W kolejnych doświadczeniach – także tych bardzo codziennych, związanych z pracą, finansami czy własnym miejscem do życia – zaczęła poznawać Boga nie tylko jako Tego, który przebacza, ale również jako Ojca, który troszczy się o swoje dziecko.
Dziś Agnieszka nie mówi, że jej historia jest już zamknięta. Nadal mierzy się z własnymi pragnieniami, oceną innych i uczy się dobrze patrzeć na samą siebie. Po dziesięciu latach od nawrócenia jest jednak pewna jednego: pójście za Bogiem zmieniło całe jej życie.
Jak sama mówi, wciąż jest „na etapie uczenia się kochania siebie”. I być może właśnie ten wątek najlepiej spina całą jej opowieść.