Jak to się dzieje, że człowiek, który przez dwadzieścia lat uważał samego siebie za Boga, nagle upada na kolana i woła o ratunek? W najnowszym odcinku serii JESTEM swoim niezwykle poruszającym doświadczeniem dzieli się Paweł Sozański. To opowieść o buncie, dramatycznym upadku, namacalnej walce duchowej oraz bezgranicznym miłosierdziu Boga, które potrafi wyciągnąć człowieka z najgłębszego mrocznego bagna.
Jak wyglądało spotkanie Pawła z egzorcystą? Jak na jego nawrócenie zareagowała rodzina i dlaczego tak łatwo zapominamy o obecności Ducha Świętego? Zapraszamy do obejrzenia tego niezwykłego oraz pełnego emocji odcinka serii JESTEM.
Droga na skraj przepaści: 20 lat bez Boga
Paweł Sozański wychował się na Podkarpaciu w tradycyjnej rodzinie katolickiej. Jako dziecko, dzięki inspiracji głęboko wierzącej babci i zaangażowanego katechety franciszkanina, szczerze pokochał religię. Jednak wraz z wejściem w wiek nastoletni – mając zaledwie 12-13 lat – zaczął ulegać głosom współczesnego świata, które przekonywały, że człowiek jest samowystarczalny.
Wyrzeczenie się Boga zapoczątkowało trwające dwie dekady pasmo porażek, buntu oraz destrukcji. Agresja, wagary, psujące się relacje rodzinne, ucieczka w substancje zakazane i głębokie uzależnienie od pornografii stopniowo niszczyły jego życie. Nawet wyjazdy zarobkowe do Anglii oraz Holandii czy późniejsza przeprowadzka do Gdyni, a także podjęcie studiów z projektowania gier komputerowych nie przyniosły upragnionego pokoju. Sytuację drastycznie pogorszyła śmierć ojca w 2024 roku, po której Paweł pogrążył się w skrajnym lenistwie, nihilizmie, a z czasem również w samookaleczaniu i myślach samobójczych.
Akt desperacji oraz pierwszy cud w małej kawalerce
Kulminacyjny moment nastąpił w listopadzie 2025 roku. Skumulowane przez lata negatywne emocje i bolesne wspomnienia uderzyły ze zdwojoną siłą, dosłownie wbijając Pawła w ziemię. W małym gdyńskim mieszkaniu, dusząc się z rozpaczy oraz nie mając siły, by doczołgać się do telefonu, w akcie ostatecznej desperacji wykrzyczał z głębi serca: „Panie, błagam, jeśli gdziekolwiek jesteś, to mi pomóż!”.
Reakcja Nieba była natychmiastowa. W jednej sekundzie negatywne emocje wyparowały, umysł stał się czysty, a Paweł – w sposób wymykający się racjonalnemu wytłumaczeniu – stanął na nogach. Doświadczenie to zapoczątkowało intensywne poszukiwania historyczne i religijne. Analizując manuskrypty oraz fakty, nasz Gość odkrył prawdę o zmartwychwstaniu Chrystusa i pięciuset świadkach tego wydarzenia, o których pisał św. Paweł. Wtedy narodziła się w nim pewność, że to Jezus uratował go tamtego dnia.
Walka duchowa i moc sakramentów
Nawrócenie oraz całkowite, natychmiastowe uwolnienie od wieloletnich nałogów nie oznaczało jednak końca trudności. Paweł niemal od razu stał się celem intensywnych ataków demonicznych. Doświadczał niewytłumaczalnych zjawisk: przedmioty przesuwały się i spadały z blatów, a w trakcie telefonicznej modlitwy „Pod Twoją obronę”, jaką odmawiał wspólnie z mamą, fizyczna siła ścisnęła go za gardło oraz odebrała pamięć.
Kluczowym momentem na drodze powrotu do pełnej wolności była wizyta u doświadczonego kapłana i egzorcysty w Sanoku, prałata Skiby. Duchowny uświadomił Pawłowi, iż zły duch nie rezygnuje łatwo z kogoś, kto karmił go swoimi grzechami przez 20 lat, organizując mu „szwedzki bufet”. Podkreślił również, że wojna duchowa rozgrywa się w umyśle, a jedynym obrońcą jest Duch Święty. Po odprawieniu modlitwy egzorcyzmującej nasz Gość doświadczył głębokiego pokoju, a jego życiowy krzyż stał się lekki.
Przejmujący głos Boga oraz wezwanie do dawania świadectwa
Najbardziej mistyczne i poruszające wydarzenie miało miejsce po dwóch tygodniach codziennego odmawiania różańca oraz przyjmowania Eucharystii. Paweł nieustannie pytał Boga o swoją dalszą drogę i powołanie. Po przyjęciu Komunii Świętej świat zewnętrzny nagle zamilkł, a on usłyszał piękny, ciepły, męski głos Boga, który zapowiedział, iż jego droga będzie pełna cierpienia oraz upadków, ale i pełna cudów, a także nawróceń. Zaraz potem usłyszał kobiecy głos Maryi potwierdzający to błogosławieństwo.
Dziś Paweł buduje swoje życie na nowo, wspinając się po drabinie duchowej oraz traktując każdy dzień jako darmowy dar od Stwórcy. Sam przez miesiące czerpał siłę z historii innych ludzi publikowanych na naszym kanale, a teraz sam staje przed kamerą, wierząc, że jego bolesne, ale pełne nadziei doświadczenie pomoże kolejnym osobom odnaleźć drogę do Chrystusa.