Śmierć bliskiej osoby, bolesna strata i przytłaczający żal potrafią całkowicie zatrzymać nasze codzienne życie. W najnowszym odcinku serii „słowotwórczy” pochylamy się nad Ewangelią o śmierci Jana Chrzciciela oraz reakcji Jezusa, który w obliczu ogromnego cierpienia szukał samotności i ciszy. Odkrywamy, jak wrażliwy oraz bliski staje się Bóg, gdy przeżywamy trudne chwile, a także – dlaczego nic nie jest w stanie odłączyć nas od Jego miłości.
Cisza i spotkanie z własnym cierpieniem
Kiedy w naszym życiu pojawia się dramat, naturalnym odruchem bywa ucieczka od ludzi oraz chęć zamknięcia się w bezpiecznej przestrzeni. Ewangelia pokazuje Jezusa, który po usłyszeniu o tragicznym losie swojego kuzyna wsiada do łodzi i odpływa na pustkowie, pragnąc ciszy oraz modlitwy. Zamiast natychmiastowego działania, Stwórca uczy nas, że przeżywanie żałoby i mierzenie się ze stratą wymaga zatrzymania. Wiele osób próbuje zagłuszyć ból, blokując w sobie trudne emocje ze względu na innych, jednak prawdziwe uzdrowienie zaczyna się dopiero wtedy, gdy pozwalamy sobie na łzy oraz stajemy z bólem twarzą w twarz.
W tym procesie niezwykle ważna staje się wewnętrzna cisza, w jakiej człowiek może usłyszeć głos Boga. Prorok Izajasz przypomina, iż prawdziwe nasycenie duszy nie płynie z doczesnych wygód, lecz ze wsłuchiwania się w słowa Ojca. Kiedy wychodzimy na pustkowie własnych zranień, zyskujemy przestrzeń na to, by Stwórca ukoił nasz żal. Chrystus doskonale wie, co czujemy w chwilach odrzucenia czy rozpaczy, ponieważ sam przeszedł przez ludzkie cierpienie, stając się arcykapłanem w pełni zdolnym do głębokiego współczucia.
Przekraczanie siebie w imię miłości
Mimo ogromnego smutku i potrzeby samotności, Jezus reaguje na widok tłumu głodnych ludzi oraz wychodzi im naprzeciw. Nie ucieka od relacji, lecz dzieli się z nimi wszystkim, co ma, dokonując cudownego rozmnożenia chleba. To zachowanie ukazuje niezwykłą hojność i postawę, w której troska o drugiego człowieka staje się priorytetem. Choć po ludzku trudno nam wyobrazić sobie przekraczanie własnych granic w czasie kryzysu, Bóg pokazuje, że prawdziwa miłość potrafi odsunąć osobiste trudności na dalszy plan, gdy ktoś obok nas potrzebuje ratunku.
Współczesny świat często każe nam dbać wyłącznie o własny komfort oraz samorealizację, zapominając o budowaniu głębokich więzi. Tymczasem Ewangelia uczy nas, iż cierpienie można przeżywać nie w samotnej izolacji, ale w otwarciu na drugiego człowieka. Nawet wtedy, gdy brakuje nam sił, obecność Ojca daje nam wewnętrzną moc do tego, by nieść nadzieję innym. Ostatecznie to właśnie relacje i hojność serca nadają naszemu życiu prawdziwy sens, jakiego nie zastąpi żadna biologiczna potrzeba.
Niezachwiana pewność w ramionach Stwórcy
Najpiękniejszą odpowiedzią na ludzkie lęki są słowa św. Pawła z Listu do Rzymian, które zapewniają, że nic nie jest w stanie odłączyć nas od miłości Bożej. Ani śmierć, ani życie, ani teraźniejszość, ani przyszłość nie zdołają nas oddzielić od Stwórcy, który trwa przy nas w każdych okolicznościach. Ta prawda całkowicie zmienia perspektywę patrzenia na nasze codzienne zmagania, ściągając z ramion ciężar konieczności bycia nieustannie silnym oraz idealnym.
Bóg nie potępia łez ani momentów słabości, ale przyjmuje nas z całą wewnętrzną kruchością. Kiedy zrzucamy maski samowystarczalności i pozwalamy Mu działać w bolesnych zranieniach, odkrywamy, iż Jego miłosierdzie jest nieskończenie większe od popełnionych grzechów. Warto przy tym pamiętać, że w każdym, nawet najciemniejszym momencie życia, mamy obok siebie kogoś, kto rozumie ten ból oraz prowadzi nas ku pełni życia.
Liturgia Słowa na osiemnastą niedzielę zwykłą
Tak mówi Pan:
«Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! Czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę – na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw.
Nakłońcie uszu i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie. Zawrę z wami wieczyste przymierze; niezawodne są łaski dla Dawida»
Ref. Otwierasz rękę, karmisz nas do syta.
Pan jest łagodny i miłosierny, *
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich, *
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.
Oczy wszystkich zwracają się ku Tobie, *
a Ty ich karmisz we właściwym czasie.
Ty otwierasz swą rękę *
i karmisz do syta wszystko, co żyje.
Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach *
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają, *
wszystkich wzywających Go szczerze.
Bracia:
Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co jest wysoko, ani co głęboko, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.
Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych.
A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności».
Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!»
Odpowiedzieli Mu: «Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb».
On rzekł: «Przynieście Mi je tutaj».
Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.
„Słowotwórczy” to komentarze do czytań mszalnych przypadających w niedziele i uroczystości, które przygotowujemy dla Was. Chcemy razem z Wami dać się tworzyć słowu Boga.
Dlaczego „słowotwórczy”?
Bóg tworzy ten świat przez słowo. I tak prawdziwie „słowotwórczy” ludzie, to nie ci, którzy tworzą nowe słowa, ale ci, którzy pozwalają na to, by słowo Boga tworzyło ich. Słuchanie „słowotwórczego” Boga, który w swojej niezwykłej pomysłowości ciągle przez swoje słowo tworzy ten świat, to najbardziej twórcze zajęcie, jakie można sobie wyobrazić.