Jak wygląda życie człowieka, który miał pieniądze, sukces i kontakty ze światem celebrytów, a jednocześnie coraz bardziej pogrążał się w uzależnieniu oraz duchowej ciemności? W najnowszym odcinku serii JESTEM Kamil Staszak opowiada o swoim upadku, ucieczce przed samym sobą i doświadczeniu Boga, jakie całkowicie odmieniło jego życie. To mocne świadectwo nawrócenia, walki z nałogiem oraz odkrywania prawdziwej wolności.
Od przemocy w domu do życia na krawędzi
W najnowszym odcinku serii JESTEM Kamil Staszak opowiada historię swojego życia. Zaczyna od tego, że dorastał w rodzinie dotkniętej alkoholizmem. Już jako nastolatek musiał stanąć w obronie swojej mamy i bardzo szybko dorosnąć. Szukając lepszego życia, wyjechał do Anglii, gdzie podjął pracę jako ochroniarz.
Ambicja, determinacja oraz ogromne zaangażowanie sprawiły, iż szybko osiągnął sukces. Pracował przy największych klubach, założył własną firmę ochroniarską, współpracował z gwiazdami muzyki i show-biznesu. Z zewnątrz wszystko to wyglądało jak spełnienie marzeń. Jednocześnie Kamil coraz mocniej wchodził w środowisko pełne przemocy, narkotyków, a także doświadczał duchowego chaosu.
„Nie bałem się nawet diabła”
Nasz gość przyznaje, że kluczowym momentem w jego niepoukładanym życiu była sytuacja, w której wypowiedział słowa: „Nie boję się nikogo, nawet diabła”. W niedługim czasie zobaczył w lustrze własne oczy pełne strachu oraz niepokoju. To właśnie wtedy rozpoczął się dramatyczny upadek.
Jak wyznaje Kamil, uzależnienie bardzo szybko zniszczyło jego życie zawodowe, relacje i poczucie własnej wartości. W naszej rozmowie mówi o towarzyszącym mu wówczas lęku, pustce oraz ogromnym wstydzie, jaki nosił w sobie każdego dnia.
– Bałem się samego siebie. Bałem się zasypiać przy zgaszonym świetle – zaznacza Kamil.
Modlitwa, która zmieniła wszystko
Bohater najnowszego odcinka serii JESTEM opowiada dalej, iż postanowił uciec przed narastającymi problemami. Podążając za tą decyzją, wyjechał na Majorkę, gdzie po kolejnych tygodniach walki z uzależnieniem wydarzyło się coś, co uważa za cud. Otóż pewnej nocy padł na kolana i pierwszy raz szczerze zawołał o pomoc, zwracając się do Matki Bożej.
– Maryjo, jeśli mi nie pomożesz, to jest po mnie – modlił się Kamil.
Niebawem natrafił on na informację o Nowennie Pompejańskiej. Wspomina, że rozpoczął wtedy modlitwę różańcową, a już następnego dnia poczuł pokój, którego nie doświadczał od lat. Przyznaje, iż właśnie to był początek jego nowego życia.
Bóg działa także przez ludzi
Kamil Staszak od ponad dziesięciu lat żyje w trzeźwości. Daje świadectwo w szkołach, wspólnotach oraz kościołach, a także pomaga osobom zmagającym się z uzależnieniami. W naszej rozmowie podkreśla, że ogromną rolę w jego powrocie do normalnego życia odegrały również terapia, wsparcie innych ludzi i systematyczna praca nad sobą.
Historia Kamila pokazuje, iż nawet z największego upadku można wrócić do życia. Świadczy też o tym, że Bóg nie przestaje szukać człowieka – nawet wtedy, gdy ten sam już dawno stracił nadzieję.