Jak zareagować, gdy rutynowe badanie przynosi diagnozę złośliwego nowotworu? W najnowszym odcinku serii JESTEM Renata Sobanik dzieli się niezwykłą historią swojej walki z chorobą. Jej opowieść udowadnia, że szczera modlitwa wspólnoty oraz całkowite zaufanie Bogu potrafią przynieść fizyczne uzdrowienie i głęboki pokój serca. Nasz gość opowiada o trudach chemioterapii, ogromnym wsparciu przyjaciół z kursu Alpha oraz odkryciu prawdziwego oblicza kochającego Ojca w najciemniejszej dolinie swojego życia.
Pierwszy zapał i lata rutyny
Młodzieńcze lata Renaty wypełniało bardzo żywe doświadczenie Boga. Jako siedemnastolatka aktywnie uczestniczyła w spotkaniach Odnowy w Duchu Świętym, gdzie namacalnie odczuwała miłość Stwórcy. Z czasem jednak ten pierwotny ogień osłabł. Codzienne obowiązki wzięły górę, a wiara przerodziła się w chłodną rutynę. Kobieta regularnie uczęszczała na niedzielne liturgie, jednak kierował nią głównie lęk przed karą, a nie szczera relacja z Najwyższym. Po powrocie z pracy często odczuwała frustrację oraz brakowało jej wewnętrznego pokoju.
Zaskakujące wezwanie i druzgocąca diagnoza
Jak zauważa nasz gość, przełom nastąpił w bardzo nieoczekiwanym momencie. Podczas jednej z mszy świętych duszpasterz ogłaszał zapisy na adorację. Renata odniosła silne wrażenie, iż kapłan patrzy prosto na nią oraz kieruje te słowa bezpośrednio do jej serca. Choć czuła ogromne zmęczenie codzienną pracą w szkole, posłuchała wewnętrznego impulsu i zapisała się na cotygodniowe czuwanie.
Niedługo potem rutynowa kontrola lekarska przyniosła przerażające wieści. Specjaliści wykryli u niej złośliwy, trójujemny nowotwór piersi. Kobieta natychmiast rozpoczęła wyczerpującą chemioterapię, która szybko pozbawiła ją włosów oraz sił fizycznych. Mimo ogromnego osłabienia nie zrezygnowała z czwartkowych adoracji. Wycieńczona po porannych wlewach, popołudniami klęczała przed obrazem Jezusa Miłosiernego, nierzadko usypiając z ufnością w Jego kojącej obecności.
Eksplozja miłości na kursie Alpha
W trakcie intensywnego leczenia Renata zdecydowała się dołączyć do kursu Alpha. Przekraczając próg salki w peruce, odczuwała spory wstyd, jednak powitanie ze strony członków wspólnoty całkowicie rozwiało jej obawy. Czuła, że trafiła do bezpiecznego miejsca pełnego akceptacji.
Kulminacyjnym punktem formacji okazał się wyjazdowy weekend. Kobieta przeżyła tam potężne uwolnienie emocjonalne, wylewając morze łez i uświadamiając sobie własną tożsamość umiłowanej córki Boga. Nawiązała także bardzo głęboką relację z Maryją, powierzając Jej całe swoje życie oraz odkryła nieustanną obecność swojego Anioła Stróża, który zaczął prowadzić ją w codziennych, najdrobniejszych sprawach.
Modlitewny szturm i medyczny cud
Nasz gość wspomina, iż na początku grudnia nadszedł termin operacji usunięcia guza. Dzień przed zabiegiem pacjentkę ogarnął paraliżujący strach. Czuła fizyczne drgawki z przerażenia. Wtedy na ekranie telefonu zobaczyła wiadomość od wspólnoty, która zorganizowała dla niej Jerycho – całodobowy, nieprzerwany łańcuch modlitewny. Lęk ustąpił natychmiast, robiąc miejsce dla niesamowitego, błogiego spokoju.
Prawdziwy cud nastąpił jednak tuż po odebraniu wyników histopatologicznych po operacji. Lekarze ze zdumieniem stwierdzili całkowity brak komórek nowotworowych. Potężny guz po prostu zniknął bez śladu. Medycy przekazali jej czystą kartę zdrowia, a Renata mogła udać się na Jasną Górę, aby z radością podziękować za ocalenie.
Powrót lęku oraz wizja na cmentarzu
Radość nie trwała jednak długo. Rok później kolejne badania wykazały nowe zmiany, jakie lekarze zinterpretowali jako groźne przerzuty. Kobietę ogarnęła absolutna rozpacz. Z pomocą ponownie przyszli przyjaciele ze wspólnoty Jutrzenka Pokoju, organizując modlitwę wstawienniczą z ojcem Bogdanem.
Podczas tego spotkania Renata doświadczyła spoczynku w Duchu Świętym. Zobaczyła niezwykle realistyczną wizję własnego pogrzebu, podczas którego – leżąc w trumnie – odczuwała absolutną radość i bezskutecznie próbowała pocieszyć płaczących bliskich. Po przebudzeniu z tego stanu czarna rozpacz całkowicie wyparowała z jej serca. Z pełnym spokojem poddała się ryzykownej operacji klatki piersiowej. Zabieg wykazał, iż nowe zmiany pochodziły od dawnego, uśpionego czerniaka, a nie z raka piersi.
Błogosławieństwo oraz ostateczne zwycięstwo
Trudny proces rekonwalescencji przyniósł kobiecie kolejną cenną lekcję. Renata, prowokowana przez wyjątkowo uciążliwą sąsiadkę, przypomniała sobie słowa przyjaciółki i postanowiła w myślach błogosławić dokuczliwej kobiecie. Efekt okazał się spektakularny – skonfliktowana lokatorka drastycznie zmieniła swoje zachowanie oraz przeprosiła wszystkich mieszkańców bloku.
Tymczasem bohaterka najnowszego odcinka serii JESTEM rozpoczęła cykl immunoterapii w Gliwicach. Jesienią odebrała ostateczne, upragnione wyniki badań. Wszelkie zmiany nowotworowe ustąpiły. Kolejne cztery medyczne kontrole ostatecznie potwierdziły jej pełne zdrowie. Dziś z wielkim uśmiechem angażuje się w życie parafii, posługuje na kursie Alpha i zachęca wszystkich do nawiązywania bezpośredniej, ufnej relacji z Bogiem, którego z czułością potrafi już nazywać swoim Tatą.