jesteś na stronie franciszkanie.pl

pismo święte | Wiara wzywa do czujności (Mt 25, 1-13) | o. Zdzisław Kijas

Wiara wzywa do czujności (Mt 25, 1-13) | o. Zdzisław Kijas

Dziesięć panien, płonące lampy i oczekiwanie na spóźniającego się oblubieńca. Przypowieść Jezusa (Mt 25, 1–13) przypomina, że wiara wymaga czujności, cierpliwości i gotowości na spotkanie z Bogiem. Co oznacza oliwa w lampach i dlaczego nie wszystkie panny weszły na ucztę? O tym w rozważaniu Ewangelii na XXXII niedzielę zwykłą pisze o. Zdzisław Kijas OFMConv.

Liturgia Słowa na XXXII niedzielę zwykłą, Rok A

Czytanie z Księgi Mądrości

Mądrość jest wspaniała i nie więdnie, ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują, ci ją znajdą, którzy jej szukają, uprzedza bowiem tych, co jej pragną, wpierw dając się im poznać.

Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich. O niej rozmyślać – to szczyt roztropności, a kto z jej powodu nie śpi, wnet się trosk pozbędzie, sama bowiem obchodzi i szuka tych, co są jej godni, objawia się im łaskawie na ścieżkach i wychodzi naprzeciw wszystkim ich zamysłom.

 

Refren: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza

 

Boże, mój Boże, szukam Ciebie *
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą *
jak zeschła ziemia łaknąca wody.

 

Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni, *
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska jest cenniejsza od życia, *
więc sławić Cię będą moje wargi.

 

Będę Cię wielbił przez całe me życie *
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie, *
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.

 

Gdy myślę o Tobie na moim posłaniu *
i o Tobie rozważam w czasie moich czuwań.
Bo stałeś się dla mnie pomocą *
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie.

 

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan

Nie chcemy, bracia, byście trwali w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim.

To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli. Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi, tak pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób na zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami.

 

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan

Nie chcemy, bracia, byście trwali w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim.

 

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja

Czuwajcie i bądźcie gotowi,
bo o godzinie, której się nie domyślacie,
Syn Człowieczy przyjdzie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja

 

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść:

«Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły.

Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”.

Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”.

Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny».

 

Komentarz do Ewangelii (Mt 25, 1-13)

1. Zaskakująca przypowieść: noc czuwania

Zaskakująca przypowieść. Właściwie nic w niej nie jest tak, jak powinno. Żadna z osób nie zachowuje się, jak należałoby oczekiwać: pan młody się spóźnia, i to sporo. Jego spóźnienie wprawia w kłopot druhny, które wyszły mu na spotkanie. Ale także ich postawa pozostawia wiele do życzenia, oto bowiem pięć z nich zabrało lampy i oliwę, ale w ilości niewystarczającej na długie czekanie, kiedy więc pan młody się spóźniał, nie mogły podtrzymać płomienia. Ale pięć innych, które tego oleju miały więcej, nie użyczyły im go ani odrobinę. Kazały iść do sprzedających. Uderza wreszcie paradoks zamkniętych drzwi domu weselnego: tak się nie robi, wszak zaślubiny są czymś bardzo radosnym i każdy winien czuć się zaproszonym do dzielenia tej radości.

Noc pełna dynamiki. Tętniąca życiem w różnej formie. Dlatego Jezus apeluje, by nie spać, ale czuwać, bo noc jest też zawsze oczekiwaniem jakiegoś „poranka”, czegoś nowego: radości po smutku, słońca po ciemności, nadziei po doświadczeniu beznadziei, wiary, kiedy wcześniej jej brakowało, (nowej) przyjaźni, kiedy wcześniejsza została zdradzona, miłości, jeśli się jej jeszcze nie poznało, itd. Noc nie jest pusta ani bez znaczenia. Tylko pozornie jest ona odpoczynkiem, przerwą w życiu, lecz w rzeczywistości jest bardziej czasem przygotowania się na to, co przyjdzie z nowym dniem, z nową osobą, wydarzeniem, pracą, przyjaźnią, miłością itd.

W dzisiejszej Ewangelii chodzi jednak głównie o oczekiwanie na królestwo niebieskie, czyli na spotkanie z Bogiem. W tej nocy oczekiwania jest wiele świateł, zapalonych lamp. Jedne świecą mocniej, inne słabiej, krócej lub dłużej, ale zawsze są. Nigdy nie jest całkowicie ciemno.

2. O północy rozległo się wołanie

O północy rozległo się wołanie. Dlaczego właśnie wtedy? Bo północ jest pewną granicą pomiędzy ludzką cierpliwością a Bożym działaniem. Kiedy człowiek czuwa, pracuje, stara się, ale mu nie wychodzi, dochodzi do momentu poddania się, rezygnacji ze starań, wycofania się z życia, i wtedy przychodzi do niego Bóg. I człowiek słyszy w sercu wołanie:

Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!

Na różne sposoby Bóg przychodzi do człowieka, który znalazł się w nocy życia, znudził się czekaniem na lepsze czasy i po prostu „zasnął”, jakby się poddał. Bóg przychodzi do niego w osobie przyjaciela, bratniej duszy, jakiegoś zdarzenia, które go pozytywnie zaskakuje. Ale może także przyjść podczas lektury dobrej książki, słuchania muzyki, w delikatnym dotyku czy uścisku kogoś bliskiego. Bogactwo Boga jest przeogromne.

Ewangelia mówi, że pięć dziewcząt było przygotowanych na dłuższe czekanie, bo zabrały więcej oliwy do lamp. Co ona oznacza? Ewangelia nie wyjaśnia. Czy można się domyślać? Sadzę, że tak.

Życie jest sprzedawcą licznych dóbr, także oleju mądrości, roztropności, cierpliwości i wielu innych. Trzeba nabywać dary, jakie niesie życie. Trzeba się w nie koniecznie zaopatrzyć. Bóg nie lubi leniwych, co zadowalają się tylko minimum. Nasz Bóg pracuje i kocha tych, którzy pracują.

Mądry człowiek nie marnuje talentów otrzymanych od Boga. Nie zakopuje ich, przeciwnie: pomnaża. Nie przegapi szczęścia, jakie niesie życie. Nawet w chwilach trudnych, w różnych doświadczeniach nocy, nie poddaje się, nie wycofuje, nie mówi „to nie dla mnie” – twórczo czeka na lepszy dzień, bo wie, że on musi nadejść. Nawet kiedy cierpi, choruje, przeżywa trudności, choćby najgorsze, podsyca płomień nadziei na lepsze jutro, na odrodzenie się przyjaźni, pojednanie się, pokój.

Przypowieść ewangeliczna uczy ponadto, że trzeba być zawsze młodym duchem w oczekiwaniu na to, co może przynieść jutro. Młodość ducha jest wręcz nieodzowna do życia. „Stary duchem” na ogół na nic i na nikogo już nie czeka, nic go nie interesuje. Sądzi, że nic i nikt nie jest w stanie go zaskoczyć. Taki człowiek duchowo umiera.

Pięć panien, które nie zabrały dodatkowej oliwy, można porównać do osób, które stawiają granice cierpliwości, granice miłości, przebaczeniu, duchowemu odrodzeniu. Osoby takie mówią: tylko dotąd i ani kroku więcej. Do trzech razy sztuka i koniec. Przebaczę tylko siedmiokrotnie i tyle. Jezus mówi tymczasem, by wchodzić w życie, w miłość, w relacje z innymi z obfitością cierpliwości, gotowości na przebaczenie, szukanie sposobów pojednania itd.

3. Panie, panie, otwórz nam!

Panie, panie, otwórz nam! – czytamy w Ewangelii. Panem jest ten, na kogo czekam. Te, które pukają i proszą, by wpuszczono je na przyjęcie, nie czekały w istocie na pana młodego. Bliższy był im sen, odpoczynek. Nie zostały wpuszczone na ucztę radości, bo były smutne. Na ucztę wpuszczeni zostali ci, którzy kochali drugich, a one kochały wyłącznie siebie, swoje zmęczenie, swoje limity roztropności.

Nie zostały wpuszczone, bo niczego nie budowały. Żyły chwilą, jednym wydarzeniem, jednym zadaniem, jednym spotkaniem. Życie tymczasem nie zawęża się do jednej chwili czy jednego dnia. Są w nim także noce, dłuższe czy krótsze, i przez nie też trzeba przejść zwycięsko.

Pięć nieroztropnych panien niczego nowego nie wniosło do życia. Skonsumowały wyłącznie to, co dostały (porcja oliwy), ale niczego od siebie nie dały. Były zgorzkniałe i zazdrosne, że pięć innych znalazło się na uczcie, lecz one nie. Boimy się takich ludzi. Trzymamy się od nich z daleka.

Modlitwa na zakończenie

Panie! Naucz mnie cierpliwego czekania na Twoje przyjście! Niech także w nocy ducha świeci Twoje światło.

Mt 25, 1-13 w innym ujęciu

Komentarz do Mt 25, 1-13 o. Piotra Gryźca OFMConv

Jeśli chcesz spojrzeć na tę Ewangelię z jeszcze innej perspektywy, warto sięgnąć po odcinek „Słowotwórczego” (poniżej).

podziel się:
Zdzisław Kijas OFMConv O. prof. dr hab. Zdzisław Kijas OFMConv – franciszkanin, teolog i wykładowca akademicki. Zajmuje się teologią duchowości i hagiografią; łączy pracę naukową z posługą w Kościele, m.in. w obszarze spraw kanonizacyjnych. Autor licznych publikacji i rekolekcjonista.