W czwartym odcinku naszych rekolekcji wielkopostnych – skoncentrowanych na autorytetach – pochylamy się nad postacią Jozuego. Po raz pierwszy przyglądamy się bohaterowi biblijnemu, któremu w całości poświęcono jedną z ksiąg Starego Testamentu, zatytułowaną jego imieniem.
Zwróciliśmy uwagę na Jozuego, ponieważ odegrał on bardzo ważną i odpowiedzialną rolę na drodze Izraelitów do Ziemi Obiecanej. W jego działaniu odnajdujemy wręcz najważniejszą misję Jezusa. Zanim jednak stał się przewodnikiem swojego narodu, wiernie posługiwał w cieniu Mojżesza jako bohater drugoplanowy – z pokorą oraz wytrwałością. Czego może nauczyć nas Jozue?
Nie wszystko musisz rozumieć
Najwięcej myśli nurtujących nas podczas rozmowy na temat Jozuego dotyczyło wcześniejszego etapu jego życia – przed misją poprowadzenia Izraelitów do Ziemi Obiecanej. Wówczas wierny sługa przywódcy narodu i zarazem wojownik sumiennie wypełnia przynależne mu obowiązki, pozostając w cieniu Mojżesza. To ten drugi dokonuje wtedy spektakularnych czynów, a Jozue działa w tle. Sprawia wrażenie postaci niepozornej oraz niewiele znaczącej, co do której nikt nie spodziewałby się, że w przyszłości zostanie kontynuatorem misji Mojżesza.
Warto jednak wspomnieć, że Jozue stał na czele armii, zwyciężającej kolejne bitwy. Zdobywał doświadczenie, jakie po latach okazało się bezcenne. Jego rola – choć drugoplanowa – dopiero z perspektywy czasu okazała się niezwykle istotna. Bóg zatem przez lata przygotowywał go do realizacji zadania, czego sam bohater nie był świadomy. Jozue już wtedy wpisywał się w Boży zamysł, którego nie znał i zupełnie nie pojmował swojego ówczesnego położenia.
Ważne, by wiernie trwać przy Bogu
Oprócz wypełniania codziennych zadań i zdobywania doświadczenia na polu walki, Jozue prezentuje jeszcze inną, niezwykle ważną postawę – trwa wiernie w namiocie spotkania. Cierpliwie oraz pokornie służy Mojżeszowi, a przez to pozostaje posłuszny Bogu, Który nie bez powodu postawił go akurat w tamtym miejscu i czasie. Jozuego nie złamały zaostrzające się wśród Izraelitów spory czy narastające niepokoje. On jest niewzruszony, co zostaje docenione przez Boga, Który tylko dwóm osobom – jemu oraz Kalebowi – składa obietnicę wejścia do Ziemi Obiecanej.
Nieraz trzeba zmierzyć się z samym sobą
Swoją wierność Bogu Jozue realizował nie tylko poprzez sumienne wypełnianie codziennych obowiązków i służbę Mojżeszowi. Zwracamy też uwagę na to, że drugoplanowy bohater pozostawał w namiocie również podczas nieobecności przywódcy Izraelitów. Spędzał tam czas sam ze sobą, ale w tej ciszy oraz chwilach samotności spotykał się także z Bogiem. To kolejna wskazówka, jaką zostawia nam Jozue w kontekście relacji z Ojcem.
Bohater, który prowadzi życie w tle, nie rezygnuje zatem z momentów, w jakich może zmierzyć się z własnym sercem. To szkoła charakteru, w której pobiera lekcje i kształtuje siebie na przyszłość. Każdy jest zaproszony do tego, by spróbować podobnej praktyki, bowiem może ona pomóc nam zaakceptować nas samych oraz sytuacje, w jakich trwamy. Uczymy się w ten sposób przyjmować swoje życie nawet wtedy, gdy jesteśmy nim rozczarowani. Szczerość przed Bogiem z jednej strony otwiera na pogłębienie relacji z Nim, zaś z drugiej – ułatwia poznanie siebie. Dzięki temu coraz lepiej panujemy nad naszymi emocjami, co wymaga nieraz ogromnej walki odwagi i cierpliwości.
Nie zawsze nastąpi spektakularny zwrot
Przyglądanie się postaci Jozuego pozwala dostrzec w jego historii nie tylko wskazówkę, jak podchodzić do swojego codziennego życia oraz relacji z Panem Bogiem. Ta opowieść daje też nadzieję, że nawet wtedy, gdy pozornie nie wydarza się w naszym życiu nic nadzwyczajnego, to w przyszłości może się to zmienić.
Zdobyte doświadczenia i wierność zaowocują kiedyś wydarzeniami czy sytuacjami, w których odegramy ciekawsze role – a dzięki temu poczujemy się bardziej dowartościowani.
Może jednak okazać się, iż żadnego zwrotu akcji nie będzie. Nie oznacza to, że mamy zrezygnować z dobrego życia oraz relacji z Bogiem. Nigdy nie wiadomo, czy owe działanie w tle nie jest właśnie realizacją planu Opatrzności. Wypełnianie codziennych obowiązków, sumienna praca, a także pomoc innym również mogą być misją, chociaż nie odbieramy tego w ten sposób.
Historia Jozuego – zanim stał się on przewodnikiem Izraelitów – pokazuje, że rola drugoplanowa wcale nie jest gorsza. Człowiek, który wiernie realizuje własne powołanie prędzej czy później wyda dobre owoce. Może będą to drobne doświadczenia albo też wydarzenia zupełnie jemu nieznane, o jakich nie dowie się on już w swoim życiu doczesnym.