W piątym odcinku naszych rekolekcji wielkopostnych – skoncentrowanych na autorytetach – przyglądamy się postaci Nikodema. Wiemy o nim niewiele, a jego wypowiedź podczas rozmowy z Jezusem również jest krótka. Co więcej, ich dialog nagle urywa się, przez co dalsze losy naszego autorytetu pozostają niewiadomą. Dopiero scena pod krzyżem Chrystusa uświadamia nam, że Nikodem przeszedł przez proces przemiany – od nic nierozumiejącego faryzeusza do człowieka, który osobiście zatroszczył się o ciało Mesjasza.
Można zatem mieć wrażenie, że ten fragment Ewangelii wskazuje na bardzo osobiste spotkanie Chrystusa z Nikodemem, w jakim każdy z nas jest w stanie odnaleźć siebie. To relacja, która wydarza się w sposób indywidualny oraz niepowtarzalny, a przemiana serca ma swoje tempo i czas.
Zamknięte serce nie jest przeszkodą, by szukać głębi
Postać Nikodema, podobnie jak Samarytanki – o której mówiliśmy w trzecim odcinku naszych rekolekcji – sprawia wrażenie człowieka zamkniętego na głębię, jaką niosą słowa Jezusa. Nasz kolejny autorytet był faryzeuszem, a zatem miał wiedzę biblijną i zaplecze teoretyczne, dzięki czemu powinien z większą łatwością dojrzeć w działalności Chrystusa realizację proroctw. Okazuje się jednak, że jego biegłość w Prawie nie wystarczy, by dostrzec w bieżących wydarzeniach ich głębsze znaczenie.
Nikodem nic nie rozumie, bo jego serce pozostaje zamknięte na przyjęcie prawdy. Ta natomiast nurtuje go na tyle, że postanawia udać się na spotkanie z Jezusem oraz porozmawiać z nim osobiście. Chociaż nie jest do tego w pełni przekonany, to ciekawość i głód poznania sprawiają, że podejmuje tę próbę.
Bohater idzie do Chrystusa nocą, a zatem robi to potajemnie. Obawia się, aby nikt go nie zauważył. Co więcej – przyznaje się przed Jezusem, że nie rozumie tego, co się dzieje. Człowiek, który ma wiedzę oraz tłumaczy Prawo, zrobił krok w kierunku Mesjasza i uznał swoją niedoskonałość, stając przed Nim w pokorze. Ta postawa Nikodema pokazuje, że szuka on głębi oraz ma w sobie ukryte pragnienie doświadczenia prawdy. Problem jednak polega na tym, iż bohater wciąż nie wie, w jaki sposób może to osiągnąć.
Moment, w którym Bóg zaczyna znaczyć dla nas coś więcej
Podczas spotkania z Chrystusem, nasz autorytet nie wychwytuje sensu Jego słów, traktując je zbyt powierzchownie. Mimo tego, że jest znawcą Prawa i nauczycielem ludu izraelskiego, kompletnie nie rozumie, gdy Jezus mówi o konieczności powtórnego narodzenia. Mesjasz nie gani za to Nikodema. Przypomina mu jedynie, że wiedza, to nie wszystko. W tym miejscu Chrystus daje wskazówkę każdemu z nas, że potrzebne jest jeszcze świadome przyjęcie prawdy oraz życie zgodnie z nią w codzienności. Jako osoby ochrzczone powinniśmy starać się odkrywać tę głębię, by doświadczyć powtórnych narodzin – czyli wejścia w odpowiedzialną i świadomą relację z Bogiem.
Na przykładzie postaci Nikodema można dopatrywać się w niej człowieka, który ma już podstawy wiary oraz stara się żyć według zasad. Mimo tego doświadcza jednak ciemności. Widzi, jak Bóg działa w życiu innych ludzi. Obserwuje ich trwanie w Bożej obecności i równocześnie czuje, że właśnie tego mu brakuje. Ma wrażenie, iż być może wierzy za mało albo robi coś nie tak, jak powinien. Kompletnie nie pojmuje swojej sytuacji oraz nie wie, co ma zrobić, żeby doświadczyć tego, co tamte osoby. W tym właśnie momencie warto przypomnieć sobie słowa Jezusa o powtórnym narodzeniu. Dają nam nadzieję, że jeśli otworzymy swoje serce na działanie Boga, to w naszym życiu przyjdzie taki moment, w jakim On zacznie znaczyć dla nas coś więcej.
Trzeba stworzyć sobie odpowiednie warunki
Postać Nikodema uświadamia nam, że wystarczy zrobić krok w kierunku Chrystusa i pójść na spotkanie z Nim. To On będzie nam tłumaczył wszystko to, co jest istotne, by nasza relacja z Bogiem mogła się wydarzyć oraz rozwijać. Warto, abyśmy stanęli przed Nim tacy, jacy jesteśmy – z pełną świadomością naszej niedoskonałości i niezrozumienia.
Podczas spotkania z Nikodemem Jezus przyjmuje go, nie wytykając mu niczego. Nie mówi też, co konkretnie ma on zrobić, żeby wreszcie zrozumieć oraz przyjąć prawdę. Chrystus nie podaje mu żadnej recepty ani wytycznych. Ich dialog urywa się, więc nie wiemy, jak potoczyło się życie bohatera.
Rozmowa Chrystusa z naszym autorytetem nie zakończyła się żadnym spektakularnym zwrotem akcji ani natychmiastowym nawróceniem Nikodema. Jezus stworzył mu warunki, w których bohater mógł porozmawiać i zadać pytanie. Co więcej, spotkał się on z otwartością oraz szczerym przyjęciem ze strony Mesjasza. To widocznie wystarczyło, by nasz autorytet napełnił się nadzieją i poznał inną perspektywę, jaka dała początek procesowi przemiany jego dotychczasowego myślenia.
Relacja z Bogiem to proces indywidualny
Dialog Chrystusa z Nikodemem pokazuje, że nawrócenie nie musi być związane ze spektakularnym wydarzeniem. Niejednokrotnie nie będzie też czymś szybkim czy nagłym. Nasz autorytet jest przykładem osoby, która przeszła przez dłuższy proces oraz potrzebowała więcej czasu na przemyślenie treści, usłyszanych od Mesjasza. Co ważne, ta droga przemiany Nikodema jest nam nieznana. Jezus zostawił bohatera z konkretnym przesłaniem, ale nie instrukcją bądź określonym planem działania. Nasz autorytet musiał sam znaleźć swoją drogę. Nie wiemy, jaka ona była, co może stanowić dla nas ważną wskazówkę.
Bóg nie wymaga od nikogo relacji na wzór innych ludzi czy według ustalonych schematów. Każdy człowiek musi podążać własnym szlakiem, a jego przebywanie w Bożej obecności ma wymiar indywidualny i niepowtarzalny. Nie ma jednej ścieżki, bo jesteśmy inni. Bóg ma na uwadze naszą różnorodność, więc daje nam wolność w poszukiwaniu tej najlepszej dla nas drogi. W związku z tym warto wybrać taką formę modlitwy, z którą czujemy się najbardziej komfortowo. Chodzi bowiem o to, byśmy w czasie spotkania z Bogiem byli po prostu sobą.
Kluczowe jest świadectwo nawrócenia
Spotkanie Chrystusa z Nikodemem, nieznany nam proces przemiany bohatera oraz wymowna scena pod krzyżem dają niesamowity obraz tego, jak Bóg może działać w życiu człowieka. Po przerwanym dialogu, kiedy nie wiemy, co dalej działo się z naszym autorytetem, w końcu spotykamy bohatera na Golgocie. Widzimy w nim już zupełnie innego człowieka, co jest dowodem na to, że doświadczył on wreszcie głębi i przyjął prawdę. Nie ważne jest jednak to, co wydarzyło się w jego życiu. To sprawa bardzo osobista – etap, jaki każdy z nas musi przejść indywidualnie.
W kontekście postaci Nikodema, w scenie pod krzyżem najbardziej interesują nas owoce jego przemiany. Bohater ten, z nic nierozumiejącego faryzeusza stał się człowiekiem, który osobiście zatroszczył się o ciało Jezusa. Z pełną świadomością oraz odwagą stanął po Jego stronie. Przyznał się do Chrystusa i publicznie wyznał wiarę w Mesjasza – nie słowem, a poprzez konkretny czyn, pochylając się nad swoim Mistrzem. Nie bał się już opinii innych ludzi ani nic nie było w stanie powstrzymać go przed tym, by wreszcie postąpić w zgodzie ze swoim sercem. Był wolny.
To Duch daje życie
Postawa Nikodema pod krzyżem świadczy o tym, że bohater dał się poprowadzić Duchowi Świętemu. Na drodze przemiany doświadczył Jego natchnienia – jednak nie w sposób spektakularny. Dzięki postawie, wiodącej go do poznania prawdy zrobił pierwszy krok ku Jezusowi. Słowa Chrystusa popchnęły go dalej, dzięki czemu nasz autorytet zaczął szukać własnej ścieżki. Z upływem czasu otworzył się na działanie Ducha Świętego, Który stopniowo prowadził go ku głębi oraz prawdzie.
Na przykładzie Nikodema można zobaczyć, że każdy z nas ma szansę na to, by otworzyć się na Boże prowadzenie. Nawet wtedy, gdy wszystko jest niezrozumiałe i wydaje nam się, że nie potrafimy osiągnąć w relacji z Jezusem takiego poziomu jak inni ludzie. Nasz autorytet pokazuje nam, że wszystko przychodzi z czasem, ale trzeba zrobić krok ku Bogu oraz nieustannie Go szukać.
Ważne też, by trwać w gotowości na przyjście Ducha Świętego, bo tylko dzięki Jego natchnieniu narodzimy się na nowo. Warto przy tym pamiętać, że to działanie może być niepozorne i nieodczuwalne. Wszystko jednak dzieje się w swoim tempie oraz czasie, a dowodem na to będą kiedyś konkretne owoce.