Często zastanawiamy się, jak kochać drugiego człowieka, a jednocześnie zdobyć się na to, by powiedzieć mu trudną prawdę. W najnowszym odcinku serii „słowotwórczy” pochylamy się nad Słowem Bożym, które rzuca zupełnie nowe światło na nasze codzienne wybory. Odkrywamy, dlaczego Jezus stawia miłosierdzie i szczere relacje ponad sztywne praktyki religijne. Rozmawiamy również o tym, jak rozpoznawać głos Boga, aby budować dobre, autentyczne więzi z samym sobą oraz drugim człowiekiem.
Z czym wiąże się poczucie samotności i dlaczego stwierdzenie, że „sam Bóg wystarczy”, potrafi być niezwykle krzywdzące? Z jakiego powodu celnik Mateusz porzucił całe swoje dotychczasowe życie pod wpływem jednego słowa? Oprócz refleksji nad niedzielnymi czytaniami, w najnowszym nagraniu znajdziecie także odniesienia do Waszych komentarzy oraz praktyczne wskazówki dotyczące tego, jak patrzeć na siebie z nadzieją. Zapraszamy do obejrzenia całej naszej rozmowy.
Miłosierdzie zamiast ofiary
W tym odcinku serii „słowotwórczy” zwracamy szczególną uwagę na bardzo mocne słowa Chrystusa, który przypomina, iż Bóg pragnie miłosierdzia, a nie krwawej ofiary. Wczytując się w oryginalne znaczenie tego starotestamentowego wezwania z Księgi Ozeasza, dostrzegamy, że miłosierdzie stanowi coś znacznie większego niż tylko ludzka litość. To przede wszystkim budowanie lojalnego przymierza, dobroć i gotowość do przebaczania w codziennych relacjach.
W związku z tym dochodzimy do wniosku, iż Słowo Boże stawia dobro człowieka ponad puste, czysto formalne praktyki. Jeśli z powodu miłości musimy zostać w niedzielę w domu, by z czułością zaopiekować się ciężko chorą mamą, to właśnie tam realizuje się prawdziwa Ewangelia. Jezus z naciskiem uczy nas, że ślepe podążanie za surowymi przepisami nigdy nie zastąpi autentycznej miłości do bliźniego.
W naszej rozmowie zastanawiamy się również nad tym, co musiał mieć w sobie Chrystus, iż nawet najwięksi grzesznicy oraz odrzuceni przez społeczeństwo ludzie chcieli z Nim przebywać. Zauważamy, że kluczem jest nieustanne napięcie między pełną akceptacją drugiego człowieka a jasnym wskazaniem prawdy. Co więcej, to właśnie ta prawda i szczera obecność ostatecznie prowadzą do nawrócenia oraz pełni życia.
Samotność a potrzeba żywych relacji
W najnowszej odsłonie „słowotwórczego” pochylamy się także nad ważnym problemem samotności, który tak mocno dotyka współczesny świat. Zdecydowanie nie zgadzamy się z krzywdzącym stwierdzeniem, iż osobie cierpiącej z powodu braku międzyludzkich relacji wystarczy jedynie relacja ze Stwórcą. Zostaliśmy przecież stworzeni na obraz Trójcy Świętej, co oznacza, że w naszą naturę wpisana jest bardzo głęboka, wrodzona potrzeba obecności drugiego człowieka.
Pan Bóg chce obdarowywać nas konkretnym dobrem na poziomie naturalnym i stawia na naszej drodze innych ludzi. Tłumaczenie komuś, aby dotkliwe poczucie życiowej pustki wypełnił wyłącznie modlitwą, może wręcz potęgować w nim ból oraz izolację. Zauważamy, iż czasem najlepszym wyjściem z trudnej samotności jest po prostu odważne opuszczenie własnej, zamkniętej bańki i świadoma zmiana dotychczasowego środowiska.
Odkrywamy również, że miłosierdzie to nic innego jak konkretne, odważne wejście w relację. Jezus, zasiadając do stołu z celnikami, stanowczo udowadnia, iż nikt nie jest skazany ani na odrzucenie, ani na izolację. Nawet w przypadku najbardziej wykluczonego Mateusza wystarczyło jedno, celne wezwanie, by ten zostawił wszystko oraz zaczął budować zupełnie nowe życie oparte na bezwarunkowej akceptacji.
Spojrzeć na siebie oczami Boga
Zwieńczeniem naszej refleksji staje się niezwykła postawa Abrahama – uwierzył on nadziei wbrew wszelkiej ludzkiej logice. Dostrzegamy w nim piękny obraz samego Boga, który dokładnie w ten sam sposób wierzy w ogromny potencjał każdego z nas. Nawet jeśli tkwimy w upadku i jesteśmy pozbawieni wiary we własne siły, Stwórca niezmiennie widzi przed nami otwartą drogę duchowego rozwoju.
Wyciągamy z tego jasny oraz bardzo życiowy wniosek – musimy zacząć patrzeć na samych siebie wzrokiem pełnym chrześcijańskiej nadziei. Zauważamy, że proces poznawania głosu Boga i prawdziwe nawrócenie zaczyna się w momencie, gdy skutecznie odrzucamy paraliżujący lęk oraz destrukcyjne poczucie winy. Dopiero w przestrzeni pokoju uczymy się rozpoznawać to, do czego Pan nas w danej chwili zaprasza.
Pamiętamy przy tym, iż wezwanie do miłosierdzia to nie tylko dar dla innych, ale także dobroć okazana nam samym. Dopóki najpierw w głębi serca nie doświadczymy prawdy o tym, że Bóg jest dla nas ostatecznie dobry i kocha nas bezwarunkowo, niezwykle trudno będzie nam dzielić się tą samą życiodajną dobrocią z innymi ludźmi.
Liturgia Słowa na dziesiątą niedzielę zwykłą
Poznajmy, dążmy do poznania Pana; Jego przyjście jest pewne jak poranek, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, i jak deszcz późny, co nasyca ziemię.
«Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą, Judo? Miłość wasza podobna do chmur o świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem cię przez proroków, słowami ust mych pouczałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń»
Temu, kto prawy, ukażę zbawienie
Przemówił Pan, Bóg nad bogami, *
i wezwał ziemię od wschodu do zachodu słońca.
«Nie oskarżam cię za twoje ofiary, *
bo twe całopalenia zawsze są przede Mną».
Temu, kto prawy, ukażę zbawienie
«Gdybym był głodny, nie mówiłbym ci o tym, *
bo do Mnie świat należy i wszystko, co go napełnia.
Czy będę jadł mięso cielców *
albo pił krew kozłów?
Temu, kto prawy, ukażę zbawienie
Składaj Bogu dziękczynną ofiarę, *
spełnij swoje śluby wobec Najwyższego.
I wzywaj Mnie w dniu utrapienia, *
wyzwolę ciebie, a ty Mnie uwielbisz».
Temu, kto prawy, ukażę zbawienie
Bracia:
Abraham wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów, zgodnie z tym, co było powiedziane: «Takie będzie twoje potomstwo».
I nie zachwiał się w wierze, choć stwierdził, że ciało jego jest już obumarłe – miał już prawie sto lat – i że obumarłe jest łono Sary. I nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się umocnił w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu i był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co obiecał. Dlatego też policzono mu to za sprawiedliwość.
A to, że policzono mu, zostało napisane nie ze względu na niego samego, ale i ze względu na nas, jako że będzie policzone i nam, którzy wierzymy w Tego, co wskrzesił z martwych Jezusa, Pana naszego. On to został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia.
Alleluja, alleluja, alleluja
Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę,
więźniom głosił wolność.
Alleluja, alleluja, alleluja
Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim.
Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?»
On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».
„Słowotwórczy” to komentarze do czytań mszalnych przypadających w niedziele i uroczystości, które przygotowujemy dla Was. Chcemy razem z Wami dać się tworzyć słowu Boga.
Dlaczego „słowotwórczy”?
Bóg tworzy ten świat przez słowo. I tak prawdziwie „słowotwórczy” ludzie, to nie ci, którzy tworzą nowe słowa, ale ci, którzy pozwalają na to, by słowo Boga tworzyło ich. Słuchanie „słowotwórczego” Boga, który w swojej niezwykłej pomysłowości ciągle przez swoje słowo tworzy ten świat, to najbardziej twórcze zajęcie, jakie można sobie wyobrazić.