jesteś na stronie franciszkanie.pl

pismo święte | Bóg wszystko wie i wszystko widzi (Mt 10, 26–33) | o. Zdzisław Kijas

Bóg wszystko wie i wszystko widzi (Mt 10, 26–33) | o. Zdzisław Kijas

Komentarz o. Zdzisława Kijasa OFMConv o słowach Jezusa: „Nie bójcie się”. Ewangelia (Mt 10, 26–33) przypomina, że Bóg zna prawdę, jest blisko człowieka w cierpieniu i leczy lęk, który odbiera odwagę oraz poczucie własnej wartości.

Liturgia Słowa na XII Niedzielę zwykłą, Rok A

Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza

Rzekł Jeremiasz:

«Słyszałem oszczerstwo wielu: „Trwoga dokoła! Donieście, donieśmy na niego!” Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: „Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy pomstę na nim!”

Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką, okryci wieczną i niezapomnianą hańbą. Panie Zastępów, Ty, który doświadczasz sprawiedliwego i który patrzysz na nerki i serce, dozwól, bym zobaczył Twoją pomstę na nich. Tobie bowiem powierzyłem swą sprawę.

Śpiewajcie Panu, wysławiajcie Pana! Uratował bowiem życie ubogiego z ręki złoczyńców».

 

Refren: W Twojej dobroci wysłuchaj mnie, Panie

 

Dla Ciebie znoszę urąganie, hańba twarz mi okrywa, †
dla braci moich stałem się obcym *
i cudzoziemcem dla synów mej matki.
Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera *
i spadły na mnie obelgi złorzeczących Tobie.

 

Panie, modlę się do Ciebie *
w czas łaski, o Boże.
Wysłuchaj mnie w Twojej wielkiej dobroci, *
w Twojej zbawczej wierności.

 

Wysłuchaj mnie, Panie, †
bo miłość Twoja jest łaskawa, *
spójrz na mnie w ogromie swego miłosierdzia.
Patrzcie i cieszcie się, ubodzy, *
niech ożyje serce szukających Boga.

 

Bo Pan wysłuchuje biednych *
i swoimi więźniami nie gardzi.
Niechaj Go chwalą niebiosa i ziemia,
morze i wszystko, co w nim żyje.

 

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:

Przez jednego człowieka grzech wszedł do świata, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli. Bo i przed Prawem grzech był na świecie, grzechu się jednak nie poczytuje, gdy nie ma Prawa. A przecież śmierć rozpanoszyła się od Adama do Mojżesza nawet nad tymi, którzy nie zgrzeszyli przestępstwem na wzór Adama. On to jest typem Tego, który miał przyjść.

Ale nie tak samo ma się rzecz z przestępstwem, jak z darem łaski. Jeżeli bowiem przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć, to o ileż obficiej spłynęła na nich wszystkich łaska i dar Boży, łaskawie udzielony przez jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa.

 

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja

Świadectwo o Mnie da Duch Prawdy
i wy także świadczyć będziecie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja

 

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich apostołów:

«Nie bójcie się ludzi! Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.

Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież bez woli Ojca waszego żaden z nich nie spadnie na ziemię. U was zaś policzone są nawet wszystkie włosy na głowie. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.

Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie».

Komentarz do Ewangelii (Mt 10, 26-33)

1. Prawda wyjdzie na jaw

Nie ma nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione – mówi Chrystus w dzisiejszej Ewangelii. Przed Bogiem nic i nikt się nie ukryje. On wszystko widzi i wszystkie wie. Mówimy więc – powołując się na te słowa – że „wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw”. Chcielibyśmy, oczywiście, aby wyszła na jaw raczej wcześniej niż później.

Chcą tego szczególnie ci, którzy cierpią niewinnie, np. odsiadują w więzieniach niesprawiedliwe wyroki, skazani przez przekupnych sędziów. Cierpią dzieci, porywane i sprzedawane na targach świata. Cierpią rodzice, niesłusznie oskarżani przez własne dzieci, zmanipulowane przez innych. Cierpią też kapłani, kiedy mówi się o nich nieprawdę lub rzuca na nich fałszywe oskarżenia. Cierpi Kościół, kiedy obwinia się go o to, czego nie uczynił, itd.

2. Krzyż jako miejsce walki

Modlimy się wtedy, aby Pan Bóg zainterweniował, aby przerwał sieć kłamstwa. Często jednak odnosimy wrażenie, jakby się ociągał z działaniem, jakby się nie spieszył. Oprawcy wołali też do Jezusa: Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego (Mt 27, 42). Ale Chrystus z krzyża nie zszedł. Nie zadowolił krzyczących spektakularnym pokazem. Czy nie mógł? Oczywiście, że mógł, ale tego nie uczynił. Pozostał na krzyżu aż do śmierci. Aż do słów: „Wykonało się!” I skłoniwszy głowę, oddał ducha (J 19, 30).

Wołali: Zejdź z krzyża! Ale Jezus nie zszedł. Dlaczego? Bo to na krzyżu dokonało się nasze zbawienie. Różne są krzyże w naszym życiu. Krzyż można przyrównać do „placu boju”, do miejsca, gdzie człowiek żyje, pracuje, uczy się, ale też cierpi, gdzie rozgrywa się jego przyszłość i dokonuje się jego zbawienie. Tylko walcząc, można odnieść zwycięstwo. Bez walki, bez zmagań nie ma zwycięstwa. Nikt, kto staje do zawodów, nie chce odnieść porażki. Każdy chce zwyciężyć, dlatego musi podjąć walkę.

Bóg jest ze mną w mojej walce o lepsze jutro. Jest ze mną, kiedy choruję lub cierpię, kiedy dotyka mnie niesprawiedliwość lub prześladowanie. Jest wtedy ze mną tym bardziej. Zapewnił mnie o tym, kiedy powiedział: Bez woli Ojca nic nie spadnie na ziemię.

On zawsze jest ze mną, szczególnie zaś wtedy, kiedy życie zbyt mocno przytłacza mnie do ziemi. Był z Jezusem na krzyżu i jest ze mną, kiedy uwiera mnie krzyż mojego życia. Jezus powiedział: Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał (J 11, 41–42).

3. Wiara mocniejsza niż lęk

Nie bójcie się – mówi jeszcze Jezus. Nie znaczy to jednak, że mamy w ogóle pozbyć się strachu, że nie powinniśmy się już bać niczego ani nikogo. Nie chodzi o taką wolność od strachu. Jezus mówi tylko, żeby nie bać się tych, którzy zabijają ciało. Mamy natomiast bać się Boga. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle – przestrzega.

Kiedy słabnie wiara, rośnie lęk przed tymi, którzy władają ciałem. Stąd przekupstwa, korupcje, chore układy. Stąd wzajemne oszukiwanie się, gra pozorów, umowy, które są uroczyście podpisywane, ale nie przestrzegane, głośne deklaracje o pokoju, gdy tymczasem jest go jakby coraz mniej.

Wiara nie jest ubezpieczeniem od wypadków czy nieszczęść w ciągu życia. Jednak oddala lęk. Czyni człowieka duchowo mocnym, odważnym. Wierzący ufa bowiem, że z Bogiem będzie mógł odnieść zwycięstwo, także kiedy wisi na krzyżu i wokół siebie nie widzi nawet jednej przyjaznej duszy. Wiara mówi mu jednak wtedy, że Bóg jest z nim, bo to obiecał i słowa dotrzymuje. Bóg przyrzekł, że bez Jego obecności nie spadnie na człowieka żadne cierpienie. Że On jest obecny przy człowieku szczególnie w cierpieniu, jest razem z nim, by pomóc mu odnieść zwycięstwo w walce ze złem, które go atakuje.

Przeciwieństwem lęku jest wiara. Chrześcijanin nie jest bohaterem. On jedynie wierzy, że Bóg, który odniósł już zwycięstwo, jest teraz u jego boku, aby i on zwyciężył.

Bóg leczy lęk przed pogardą

Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli – dodaje Chrystus.

Lęk przed pogardą. Lęk, że się niewiele znaczy, bo jest się lekceważonym, pomijanym czy pomiatanym przez innych. Ileż emocji rodzi się wtedy w sercu takiej osoby. Obmyśla, jak tego uniknąć, co zrobić, aby pokazać innym, którzy patrzą na nią z góry, że są w błędzie.

Kto czuje się pogardzanym, spychanym w niebyt, niekochanym, może stać się agresywny. Historia zna takie drastyczne przypadki: akty zemsty, zadawania śmierci. Poczucie niższości jest niezdrowe. Człowiek z kompleksem nie rośnie, karłowacieje. A kompleks ten może w nim wybuchnąć niczym wulkan i wyrządzić wielkie szkody.

Jezus leczy człowieka z wszelkich kompleksów. Ponieważ kompleks w jakiś sposób spłaszcza, czyni mniejszym w przyjaźni i miłości, w szczerości i kreatywności, Jezus – przeciwnie – podnosi człowieka. Nie każe mu czołgać się przez życie, ale zaprasza go, aby rozwinął skrzydła i latał. Wznosił się wysoko ponad przeciętność. Doskonalił się, duchowo piękniał. By stawał się ważny dla siebie i bliźnich, a oni stawali się ważni, pełni znaczenia, wartości dla niego.

Mówi ponadto, że nawet nasze włosy na głowie wszystkie są policzone. Jeżeli Bóg zliczył nawet moje włosy, tym bardziej zliczył wszystkich ludzi. Każdego zna, jak nikt inny. Sam człowiek nie zna siebie tak dobrze, jak zna go Bóg.

Jeżeli Bóg zna liczbę włosów na mojej głowie, zna też wszystkie moje lęki, ich przyczyny i chce je uleczyć, usunąć z mojego życia, przywrócić mi radość.

Panie, pozwól, bym poczuł Twoją bliskość i przestał się lękać!

Mt 10, 26-33 w innym ujęciu

Komentarz do Mt 10, 26-33 o. Piotra Gryźca OFMConv

Jeśli chcesz spojrzeć na tę Ewangelię z jeszcze innej perspektywy, warto sięgnąć po odcinek „Słowotwórczego” (poniżej).

podziel się:
Zdzisław Kijas OFMConv O. prof. dr hab. Zdzisław Kijas OFMConv – franciszkanin, teolog i wykładowca akademicki. Zajmuje się teologią duchowości i hagiografią; łączy pracę naukową z posługą w Kościele, m.in. w obszarze spraw kanonizacyjnych. Autor licznych publikacji i rekolekcjonista.