Jako małolat zafascynował się rapem. Później zaangażował się w organizację koncertów w swoim rodzinnym mieście. To dało mu możliwość wystąpienia przed Pezetem – legendą polskiej sceny. Trafił do raperskiego świata i konsumował go z wielką przyjemnością. Do czasu…
Jakub Nowak, szerzej znany jako „Anatom”, w najnowszym odcinku z serii JESTEM zdradził nam, jak od kulis wygląda świat muzyki. Czy życie rapera ma jakieś cienie? Dlaczego „Anatom” się nawrócił? W jaki sposób patrzy na liturgię? Kim jest dla niego Bóg?
Rap, który zaczął się bardzo wcześnie
U Anatoma wszystko zaczęło się wcześnie — od dziecięcej zajawki, pierwszych tekstów i muzyki, która była surowa, bezpośrednia i zupełnie inna niż to, co znał z domu. Z czasem rap przestał być tylko fascynacją, a stał się sposobem opowiadania o tym, co naprawdę bolało. Już jako chłopiec napisał poruszający utwór o swoim ojcu i prosił w nim, by przestał pić.
Od Nowego Targu do spotkania z legendą
Później przyszły koncerty organizowane z kolegami w Nowym Targu, support przed Pezetem i moment, który dla młodego rapera musiał wydawać się nierealny. Anatom nie ukrywa, że był fanem Pezeta, a jednak z czasem nie tylko stanął przed jego publicznością, ale też wszedł z nim we współpracę. To właśnie ten fragment rozmowy najmocniej odsłania, jak wygląda droga od marzeń do wejścia w prawdziwy świat muzyki — fascynujący, pociągający, ale wcale nie tak niewinny, jak może się wydawać z zewnątrz.
Cienie świata, który obiecuje wszystko
W rozmowie nie ma idealizowania raperskiego życia. Anatom bardzo uczciwie mówi o tym, jak świat koncertów, imprez i używek potrafi wciągać, szczególnie wtedy, gdy człowiek nie ma jeszcze moralnego kręgosłupa i szuka szczęścia tam, gdzie można znaleźć tylko chwilową ulgę. Padają tu mocne słowa o przegranej, pustce i momencie, w którym nie widział już dla siebie nadziei. Właśnie dlatego warto przesłuchać całą rozmowę — bo nie jest to historia o „sukcesie i przemianie”, ale o bardzo realnym pęknięciu, z którego Bóg zaczął wyprowadzać go krok po kroku.
Nawrócenie, przebaczenie i żywy Bóg
Najmocniejsze fragmenty tego odcinka dotyczą jednak nie samego kryzysu, ale tego, co przyszło później: modlitwy, spowiedzi, doświadczenia pokoju i odbudowy życia. Anatom opowiada też niezwykle poruszająco o swoim ojcu, chorobie alkoholowej i o tym, jak opieka nad nim pod koniec życia uleczyła go z nienawiści. Dzięki temu ta rozmowa staje się czymś więcej niż świadectwem nawrócenia byłego rapera — jest opowieścią o dojrzewaniu do przebaczenia, o odkrywaniu sensu liturgii i o Bogu, który jest jednocześnie bliski i wymagający. To jedna z tych rozmów, których nie da się streścić w kilku zdaniach — trzeba jej po prostu wysłuchać do końca.