Boisz się zaangażować w relację czy działanie? Być może wynika to z faktu, że czujesz lęk przed utratą samego siebie. Bóg uczy nas jednak, że prawdziwa radość jest w dawaniu, a nie braniu. Doskonale rozumiał to św. Franciszek, który oddał wszystko, co miał, aby na koniec zyskać to, co najważniejsze – czyli Boga. O logice daru rozmawiamy z ks. Robertem Woźniakiem w trzecim odcinku serii „Franciszek kontra współcześni” na kanale MNIEJSI!
Czym jest dar?
W dzisiejszym świecie, w którym panuje kult jednostki, a ludzie gonią za prestiżem, ostatecznie gubiąc się w samotności, trudno nam cokolwiek ofiarować drugiemu. Rzeczywistość daru istnieje jednak już tak długo, jak żyją ludzie. Nigdy w historii nie było społeczeństwa, w którym by się ona nie pojawiła. W końcu pierwotne cywilizacje opierały się na wymianie przedmiotów, co nieraz budziło konflikty z uwagi na hojność takiego prezentu.
Zdolność przyjmowania i otrzymywania darów w naszych czasach bywa spłycana tylko do wręczania materialnych upominków. Dajemy je sobie przy różnych okazjach, ale często nie czujemy już ich wymowy, robimy to z przyzwyczajenia. Wielu z nas też zwyczajnie nie lubi dostawać od kogoś czegokolwiek, bo wtedy pojawia się poczucie, że trzeba będzie kiedyś się odwdzięczyć. Czujemy się wręcz zadłużeni. Bóg jednak wpisał logikę daru w życie człowieka.
Te słowa z konstytucji Gaudium et spes wskazują, że możemy stać się naprawdę sobą tylko wtedy, gdy zdecydujemy się dać siebie innym, a następnie zaangażować. Żeby móc dawać, trzeba najpierw przyjąć te dary, który daje nam Bóg.
Franciszek stracił wszystko, ale zyskał więcej
Słowo „dar” jest kluczem do zrozumienia Ewangelii oraz tego, co głosił święty z Asyżu. Chociaż wyraz ten wcale nie pojawia się tak wiele razy na kartach Pisma Świętego, to jednak stanowi sedno chrześcijańskiego życia.
Franciszek zdawał sobie sprawę z tego, że świat, który był wokół niego, to dar od Boga. Wychwalał jego piękno m.in. w „Pieśni słonecznej”. Świadomość własnej ludzkiego godności sprawiła, że zdecydował się oddać całego siebie innym, przez co stał się definicją wszystkich cnót chrześcijańskich. Takie postępowanie stanowi największe spełnienie i zrozumienie Bożego orędzia – oddajemy siebie, bo otrzymaliśmy wszystko.
Przyjmij miłość Boga
Dzisiejszy problem z dawaniem siebie innym wynika z braku miłości. Dar bez miłości staje się pusty. Aby ona jednak się w nim pojawiła, potrzebujemy najpierw uświadomić sobie, że jesteśmy kochani przez Boga. On jako pierwszy nas umiłował, abyśmy my mogli miłować bliźnich.
Trzeba pamiętać, że Bóg daje nam tylko takie dary, które sami możemy rozmnażać – nie obdarza nas „gotowymi cnotami”. Jest dobrym wychowawcą i chce wskazywać nam drogę. Musimy więc zaangażować się w proces dawania, a wtedy odnajdziemy szczęście.
Trzy myśli, które warto zabrać:
Prawdziwy dar to coś więcej niż prezent. To bezinteresowne ofiarowanie siebie drugiemu człowiekowi — swojej miłości, czasu, uwagi i obecności.
Aby dawać, najpierw trzeba przyjąć. Kiedy odkrywamy, że jesteśmy kochani przez Boga i że wszystko, co mamy, jest Jego darem, możemy dzielić się dobrem bez lęku i oczekiwania na wzajemność.
Prawdziwe spełnienie odnajdujemy w dawaniu siebie innym. Święty Franciszek z Asyżu pokazuje, że nie chodzi o to, ile posiadamy, ale o to, jak potrafimy wykorzystać otrzymane dary, by kochać i służyć innym.