jesteś na stronie franciszkanie.pl

świadectwa | „Nie chcę zbiskupieć”. Bp Piotr Kleszcz o drodze, którą wybrał dla niego Bóg | JESTEM

„Nie chcę zbiskupieć”. Bp Piotr Kleszcz o drodze, którą wybrał dla niego Bóg | JESTEM

„Czym ja sobie zasłużyłam? Najpierw zostałeś księdzem, a teraz jeszcze do tego biskupem!” – powiedziała poruszona mama o. Piotra Kleszcza, gdy usłyszała, że jej syn dostał nominację na biskupa pomocniczego archidiecezji łódzkiej. On sam wcale nie chciał otrzymać tej godności, ale Bóg kilkakrotnie pokazał mu, że to droga, którą dla niego przeznaczył. Posłuchajcie świadectwa biskupa Piotra Kleszcza w nowym odcinku z serii JESTEM na kanale MNIEJSI.

Biskupi oczami biskupa

Dla „zwykłego” katolika biskupi wydają się nieosiągalni. Ubierają się w purpurowe szaty, chowają za pasterską laską i można ich spotkać bardzo rzadko, tylko na naprawdę wielkich uroczystościach. Niektórzy widzieli jednego z nich raz w życiu – na bierzmowaniu. Czy jednak biskupi to rzeczywiście postaci tak odległe i niedostępne?

 

Podobny pogląd przez pewien czas podzielał bp Piotr Kleszcz. Gdy jednak sam został wyniesiony do tej godności i poznał kilku innych biskupów, zmienił zdanie. Podczas jednej z wizyt w Rzymie miał czas lepiej ich poznać i okazało się, że to całkiem zwykli ludzie, którzy po prostu zostali ustanowieni na swoje stanowiska decyzją papieża.

 

Czym na co dzień zajmuje się biskup? Nasz gość zdradził nam, że przez większość czasu jest w drodze. Odwiedza braci i siostry na różnych krańcach Polski – w jednym miejscu bierzmuje, w innym prowadzi rekolekcje, a jeszcze gdzieś indziej po prostu bierze udział w ważnej uroczystości. W tym wszystkim stara się być blisko ludzi i im służyć, bo do tego został powołany, co podkreśla. 

Od nawracania kiboli do zakonu franciszkańskiego

Biskup Piotr wychowywał się w Łodzi w rodzinie wierzącej, ale niepraktykującej. Od małego miał jednak wewnętrzną potrzebę bycia z Bogiem. Chciał zostać ministrantem i żeby to osiągnąć, chodził do kościoła z sąsiadami. Wkrótce za synem poszli mama i tata, którzy dzięki niemu na nowo zbliżyli się do Kościoła. Ważnym momentem w życiu przyszłego biskupa była pewna wyprawa do łódzkich Łagiewnik. 

Usiadłem w ławce. Nagle wokół mnie pojawiali się zakonnicy. Byli wszędzie i zaczęli śpiewać: „Chwała i dziękczynienie bądź w każdym momencie”. I to było tak przejmujące, że ciarki przeszły mi po plecach. Jakie to jest piękne! Chciałbym być w takiej wspólnocie.

Wkrótce dołączył do Ruchu Światło-Życie, gdzie bardzo świadomie przyjął Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Niedługo potem rozpoczął naukę w niższym seminarium duchownym w Niepokalanowie. Trafił tam przez pewnego księdza, który jednego dnia zabrał tam jego i kilku innych chłopców i powiedział do tamtejszych franciszkanów:

Mam dla was kandydatów do niższego seminarium.

I tak Piotr Kleszcz związał się z franciszkanami na dobre. Warto wspomnieć też o jeszcze jednym ciekawym wydarzeniu z jego życia. Gdy pewnego dnia wieczorem po spotkaniu oazy z kolegami odprowadzali koleżanki do domów, przy wejściu do jednego z bloków spotkali grupę łódzkich kiboli. „Za kim jesteście?” – zapytali z groźnymi minami. Tutaj prawdopodobnie każda odpowiedź byłaby błędem. Padła nazwa klubu, ale okazało się, że agresorzy kibicowali drugiej drużynie, więc zaczęli szykować się do bójki. Wtedy Piotr opowiedział, że wracają ze spotkania wspólnoty, a Jezus nie popiera przemocy. „Kazanie” poruszyło kibicami i ostatecznie zrezygnowali z rękoczynów.

Mamo, będę biskupem

Jako kapłan w zakonie franciszkańskim o. Piotr zajmował się różnymi rzeczami. Był katechetą w przedszkolach i szkołach podstawowych, a także założył Mały Chór Wielkich Serc, który w 2027 roku będzie obchodził swoje trzydziestolecie. 

 

Pewnego razu, gdy w czasie wakacji przebywał w samotni w swojej rodzinnej miejscowości, przeczytał w Piśmie Świętym fragment z Księgi Zachariasza:

A Jozue, stojący przed aniołem, miał szaty brudne. I zwrócił się anioł do tych, którzy stali przed nim: «Zdejmijcie z niego brudne szaty!» Do niego zaś rzekł: «Patrz - zdejmuję z ciebie twoją winę i przyodziewam cię szatą wspaniałą». I tak mówił jeszcze: «Włóżcie mu na głowę czysty zawój». I włożyli mu na głowę czysty zawój, i przyodziali go wspaniale. A działo się to w obecności anioła Pańskiego.

Później usłyszał, że kardynał Grzegorz Ryś dostał to samo słowo, a następnie otrzymał nominację biskupią. W kolejnych miesiącach wokół o. Piotra rozpoczął się ruch, kierowano do niego różne zapytania z kurii. W końcu podczas kapituły prowincjalnej któryś z braci powiedział mu, że słyszał o jego kandydaturze na biskupa pomocniczego archidiecezji łódzkiej. Zdziwił się, bo przecież nie miał doktoratu. Później poszedł do kaplicy i poprosił Boga o znak, czy to naprawdę się wydarzy. 

Rzeczą szlachetną jest pożądać biskupstwa.

– przeczytał. To był jasny sygnał. Później otrzymał zaproszenie na spotkanie z nuncjuszem apostolskim i tam dowiedział się o nominacji. Zalecono mu, aby przekazał tę decyzję mamie w największej tajemnicy. Gdy jej to oznajmił, powiedziała:

Urodziłam cię, zostałeś franciszkaninem. Później zostałeś kapłanem i proboszczem, teraz biskupem. Czym ja sobie na to zasłużyłam?

Początkowo o. Piotr był podłamany. Wiedział jednak, że to Bóg wybrał dla niego tę drogę. Dziś przyznaje, że jest szczęśliwy w swojej posłudze mimo tego, że musiał wyprowadzić się z klasztoru. Swoich braci odwiedza dwa razy w tygodniu i nieustannie powtarza im:

Nie chcę zbiskupieć

Co ta historia robi z nami?

Ta historia skłania nas do refleksji nad wiarą, powołaniem i zaufaniem Bogu. Pokazuje, że życie nie zawsze układa się tak, jak sami planujemy, ale czasem warto otworzyć się na nieoczekiwane zmiany. Uczy nas, że nie trzeba być idealnym ani czuć się gotowym na wszystko, aby podjąć ważne zadanie. Przypomina również, że prawdziwa służba polega na byciu blisko ludzi i pomaganiu im.

Trzy myśli, które warto zabrać:

  • Nie wszystko musimy zaplanować sami – czasem warto zaufać Bogu i otworzyć się na drogę, której wcześniej nie braliśmy pod uwagę.

  • Małe wydarzenia mogą zmienić życie – spotkanie z drugim człowiekiem, wspólnota lub jedno zdanie z Pisma Świętego mogą stać się początkiem wielkiej zmiany.

  • Najważniejsza jest służba drugiemu człowiekowi – niezależnie od pełnionej funkcji warto pozostać sobą, być blisko ludzi i nie zapominać o swoich korzeniach.

FAQ

Biskup Piotr Kleszcz jest franciszkaninem i biskupem pomocniczym archidiecezji łódzkiej, który wcześniej m.in. pracował jako katecheta. Jest założycielem Małego Chóru Wielkich Serc. W swojej posłudze podkreśla znaczenie bliskości z ludźmi, służby i pozostawania wiernym franciszkańskim korzeniom

O drodze od dziecięcej potrzeby bliskości z Bogiem, przez wstąpienie do zakonu franciszkanów i pracę kapłańską, aż po niespodziewane powołanie do posługi biskupiej.

Doświadczenie wspólnej modlitwy zakonników w łódzkich Łagiewnikach.

Rozmowa jest dostępna na kanale YouTube „mniejsi”, w serii „JESTEM”. 

podziel się:
Redakcja