jesteś na stronie franciszkanie.pl

pismo święte | Mieć cierpliwość do siebie i bliźnich (Mt 22, 1-14) | o. Zdzisław Kijas

Mieć cierpliwość do siebie i bliźnich (Mt 22, 1-14) | o. Zdzisław Kijas

Przypowieść o uczcie weselnej pokazuje, jak wiele człowiek może stracić przez obojętność – wobec Boga i drugiego człowieka. Dlaczego zaproszeni odrzucają zaproszenie króla i co oznacza strój weselny? Odpowiedzi przynosi rozważanie Ewangelii (Mt 22, 1–14) o. Zdzisława Kijasa OFMConv.

Liturgia Słowa na XXVIII niedzielę zwykłą, Rok A

Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, zdejmie hańbę ze swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł.

I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność; cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.

 

Refren: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana

 

Pan jest moim pasterzem, †
niczego mi nie braknie, *
pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
orzeźwia moją duszę.

 

Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach *
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, †
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. *
Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą.

 

Stół dla mnie zastawiasz *
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem, *
kielich mój pełny po brzegi.

 

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną *
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana *
po najdłuższe czasy.

 

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Filipian

Bracia:

Umiem cierpieć biedę, umiem też korzystać z obfitości. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, korzystać z obfitości i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku.

A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę. Bogu zaś i Ojcu naszemu chwała na wieki wieków. Amen.

 

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja

Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem,
abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja

 

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.

Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali.

Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić.

Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami.

Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».

 

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.

Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali.

Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić.

Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami.

 

Komentarz do Ewangelii (Mt 22, 1-14)

1. Zaproszenie na ucztę i fałszywi przyjaciele

Piękny obraz króla, który wyprawia ucztę weselną dla swojego syna. Jest hojny, zaprasza wielu gości. Chce dzielić się radością z tymi, których uważa za bliskich, przyjaciół. Sądził, że może na nich liczyć, kiedy się smuci i kiedy się raduje. Był szczerze przekonany, że tak jest. Wysyła zatem sługi z zaproszeniem, by dopełnić formalności.

Jakże się pomylił. Okazało się, że jego przyjaciele byli nimi, kiedy w grę wchodziły ich sprawy, kiedy mogli coś zyskać lub osiągnąć. Wtedy mieli czas. Chętnie spotykali się z królem, by w zamian coś otrzymać. Ale weselne gody królewskiego syna uznali za stratę czasu, więc zaproszenia nie przyjęli. Byli tak bardzo związani interesami (pieniądze, dobra materialne i inne), że zabrakło im czasu na życie. Nie mieli go nawet dla króla. Błędnie sądzili, że oni i ich sprawy są najważniejsze. Okazali się fałszywymi przyjaciółmi.

Obojętność jest chyba jednym z największych problemów człowieka od dawien dawna. Brak zainteresowania losami innych, ich radościami i smutkami, ich problemami czy oczekiwaniami. Tak było od zawsze, lecz skala obojętności rośnie. Przybywa ludzi, którzy sądzą, że ważne są wyłącznie ich sprawy, ich praca, ich trudności i cierpienia czy choroby. Oczekują, że wszyscy inni zapomną o swoich problemach i skupią się wyłącznie na nich. Zaproszonym było obojętne, że król wyprawia ucztę weselną. Swoje prozaiczne zajęcia uznali za ważniejsze.

2. Wysoka cena obojętności

Wysoka jest cena, jaką człowiek płaci za obojętność. Może stracić miłość drugiej osoby, bo nie przyszedł jej z pomocą, kiedy tego potrzebowała. Nie zauważył jej trudności, jej cierpienia. Może utracić pokój, bo obojętnie przygląda się, kiedy zły sąsiad się zbroi i przygotowuje do wojny. Może stracić dobrą pracę, nie wykazując większego zainteresowania jej pozyskaniem lub utrzymaniem.

Wysoka jest cena, jaką się płaci za obojętność. Pisarz natchniony mówi wręcz, że król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Być może nie zawsze płaci się za nią życiem, ale z pewnością płaci się jakością życia.

Kogoś, komu nie zależy na niczym, kto do wszystkiego i wszystkich podchodzi obojętnie, nie ma w sobie żadnej pasji, ognia miłości, kto nie jest ani zimny, ani gorący, omija się szerokim łukiem. Ktoś taki jest nielubiany. Inni lękają się, że również ich zarazi obojętnością.

Najgorsze jednak jest, kiedy obojętność odnosi się do Boga, kiedy człowiekowi na Bogu nie zależy, bo sądzi, że sam poradzi sobie ze wszystkim, także z trudnościami życia. To bolesna, wręcz tragiczna sytuacja. Kiedy Bóg człowiekowi obojętnieje, obojętne stają się też Jego przykazania. Bliźni przestaje być bliźnim, stając się – jak pisał Sartre – zagrożeniem, więzieniem, piekłem. Zanika poczucie odpowiedzialności za siebie, innych i świat. Łatwo wówczas o postawę „róbta co chceta”. Jest mi to obojętne. Mam to gdzieś…

3. Bóg nie przestaje zapraszać człowieka

Jak zachowuje się Bóg? Ewangelista pisze, że się nie obraził. Nie odwołał uczty, kiedy pierwsi zaproszeni nią wzgardzili. Wysłał posłańców do innych, mówiąc: Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie. Bóg za bardzo kocha człowieka, by się obrażać. Nie przestaje próbować przyciągnąć go do siebie, bo tylko tak może on znaleźć prawdziwe szczęście, autentyczną radość, pełnię życia. Bóg szuka człowieka wszędzie, w każdym zakątku, na peryferiach, na wszystkich drogach, jakie istnieją.

Król mówi: zaproście na ucztę wszystkich! Nie stawia warunków. Nie robi między ludźmi podziałów na mądrych i głupich, bogatych czy biednych, dobrych czy złych, świętych czy grzeszników, białych czy „kolorowych”. Chce jedynie, by każdy przyszedł i skorzystał z Jego zaproszenia. Tylko tego oczekuje. Piękny obraz Boga, który otwiera drzwi swojego pałacu dla wszystkich. Zaproszenie, które nie ma granic ani czasowych, ani liczbowych. Zaproszenie ciągle aktualne. Skierowane także do tego, kto dzisiaj słucha.

Z podobnym apelem zwracał się św. Jan Paweł II. „Nie lękajcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie!” – mówił w słynnej homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. 22 października 1978 roku, rozpoczynającej jego pontyfikat.

W przypadku Boga zawsze jest jakieś „potem”. Nawet grzech nie jest ostateczny, bo jest łaska przebaczenia dla tych, którzy chcą z niej skorzystać.

Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny – czytamy. Bóg nie toleruje postawy braku miłości. Nikt, kto nie kocha, nie przebacza, kto się nie oczyszcza, nie może się uważać za przyjaciela Boga. To właśnie jest „strój weselny”. Trzeba być takim, jaki jest Bóg, by moc być zaliczonym do grona Jego przyjaciół.

Modlitwa na zakończenie

Panie! Spraw, byśmy zawsze byli Twoimi przyjaciółmi.

Mt 22, 1-14 w innym ujęciu

Komentarz do Mt 22, 1-14 o. Piotra Gryźca OFMConv

Jeśli chcesz spojrzeć na tę Ewangelię z jeszcze innej perspektywy, warto sięgnąć po odcinek „Słowotwórczego” (poniżej).

podziel się:
Zdzisław Kijas OFMConv O. prof. dr hab. Zdzisław Kijas OFMConv – franciszkanin, teolog i wykładowca akademicki. Zajmuje się teologią duchowości i hagiografią; łączy pracę naukową z posługą w Kościele, m.in. w obszarze spraw kanonizacyjnych. Autor licznych publikacji i rekolekcjonista.